DREAM & CREATE https://dreamandcreate.pl/ Thu, 21 May 2026 07:44:46 +0000 pl-PL hourly 1 https://wordpress.org/?v=7.1 https://dreamandcreate.pl/wp-content/uploads/2019/06/cropped-Logo-DreamCreate-32x32.png DREAM & CREATE https://dreamandcreate.pl/ 32 32 Jak sprawnie zaplanować ostatni kwartał roku? https://dreamandcreate.pl/jak-sprawnie-zaplanowac-ostatni-kwartal-roku/ https://dreamandcreate.pl/jak-sprawnie-zaplanowac-ostatni-kwartal-roku/#respond Sat, 30 Sep 2023 12:56:37 +0000 https://dreamandcreate.pl/?p=5794 Zrealizuj cele przed końcem roku! Ostatni kwartał to czas, kiedy wiele osób zastanawia się, jak osiągnąć swoje cele przed zakończeniem roku. To również doskonała okazja do przemyślenia, co udało się już osiągnąć i co jeszcze można zdobyć przed nowym rokiem. 12 tygodni to wciąż sporo czasu! Też chcesz sprawnie zaplanować i wykorzystać ostatni kwartał roku, […]

Artykuł Jak sprawnie zaplanować ostatni kwartał roku? pochodzi z serwisu DREAM & CREATE.

]]>
Jak sprawnie zaplanować ostatni kwartał roku?

Zrealizuj cele przed końcem roku!

Ostatni kwartał to czas, kiedy wiele osób zastanawia się, jak osiągnąć swoje cele przed zakończeniem roku. To również doskonała okazja do przemyślenia, co udało się już osiągnąć i co jeszcze można zdobyć przed nowym rokiem. 12 tygodni to wciąż sporo czasu!

Też chcesz sprawnie zaplanować i wykorzystać ostatni kwartał roku, ale nie wiesz, jak się za to zabrać?

Przejrzyj cele

Rozpocznij od przeglądu celów, które ustaliłaś na początku roku.

Czy udało Ci się zrealizować wszystkie z nich? Jeśli nie, zastanów się, dlaczego i czy nadal są one ważne.

Dostosuj swoje cele do rzeczywistych potrzeb, możliwości i okoliczności.

Opracuj plan działania

Określ konkretne kroki, które musisz podjąć, aby osiągnąć swoje cele do końca roku.

Podziel cele na mniejsze etapy i określ terminy wykonania każdego z nich. Plan działania pomoże Ci utrzymać się na właściwej ścieżce.

Wybierz priorytety

Pamiętaj, nie wszystkie cele są równe! Wybierz te, które są dla Ciebie najważniejsze i skup się na nich.

Unikaj rozpraszania się na zbyt wielu rzeczach jednocześnie, co może prowadzić do braku efektywności.

Korzystaj z narzędzi

Wykorzystaj biuwar lub planer DREAM & CREATE do zarządzania czasem i projektami. Dzięki nim łatwiej śledzić postępy i dostosować plan, jeśli zajdzie taka potrzeba.

Motywacja i samodyscyplina

Ostatni kwartał może być intensywny, więc ważne jest utrzymanie motywacji i samodyscypliny.

Dziel się postępami ze swoimi bliskimi lub znajdź wsparcie w społeczności, która podziela Twoje cele.

Zaplanuj czas na odpoczynek

Nie zapomnij o czasie na relaks i regenerację. Odpowiednia równowaga między pracą a odpoczynkiem pozwoli Ci zachować energię i efektywność.

Monitoruj postępy

Regularnie oceniaj swoje postępy i dostosowuj plan, jeśli zajdzie taka potrzeba. To pozwoli Ci unikać frustracji i utrzymać elastyczność w działaniach.

💬 Zrobiłaś podsumowanie trzeciego kwartału? Nad jakimi celami chcesz pracować do końca roku?

 

planer kalendarz 2024

Artykuł Jak sprawnie zaplanować ostatni kwartał roku? pochodzi z serwisu DREAM & CREATE.

]]>
https://dreamandcreate.pl/jak-sprawnie-zaplanowac-ostatni-kwartal-roku/feed/ 0
Z kim Ty się zadajesz? | Biorę szczęście w swoje ręce #1 https://dreamandcreate.pl/z-kim-ty-sie-zadajesz-biore-szczescie-w-swoje-rece/ https://dreamandcreate.pl/z-kim-ty-sie-zadajesz-biore-szczescie-w-swoje-rece/#respond Mon, 20 Jul 2020 08:27:00 +0000 https://dreamandcreate.pl/?p=1324 Zastanawiałaś się kiedyś, czego potrzeba Ci do szczęścia? Ja odkryłam to dopiero 6 lat temu, kiedy doświadczyłam życia na emigracji. Dopiero w takich warunkach mogłam bardziej wsłuchać się w siebie, spojrzeć na siebie z perspektywy czasu i zacząć wprowadzać potrzebne zmiany. Wypracowałam sobie praktyki/nawyki, które wdrażałam w życie systematycznie i stopniowo, ALE na efekty musiałam […]

Artykuł Z kim Ty się zadajesz? | Biorę szczęście w swoje ręce #1 pochodzi z serwisu DREAM & CREATE.

]]>
biore szczescie w swoje rece dream and create

Zastanawiałaś się kiedyś, czego potrzeba Ci do szczęścia? Ja odkryłam to dopiero 6 lat temu, kiedy doświadczyłam życia na emigracji.

Dopiero w takich warunkach mogłam bardziej wsłuchać się w siebie, spojrzeć na siebie z perspektywy czasu i zacząć wprowadzać potrzebne zmiany. Wypracowałam sobie praktyki/nawyki, które wdrażałam w życie systematycznie i stopniowo, ALE na efekty musiałam trochę poczekać. Rady w stylu “posłuchaj muzyki”, czy “poćwicz” przynosiły natychmiastowy efekt, ale niestety krótkotrwały. Zajadanie się czekoladą też nie pomagało na długo. A nie każ mi mówić, jak to się odbijało na mojej sylwetce… 

Jeśli obserwujesz mnie na Instagramie, to być może wiesz, że na początku czerwca przeprowadziłam live: 11 praktyk na szczęśliwsze życie. Miałam już przygotowane notatki pod artykuł, więc wystarczyło tylko wskoczyć “na wizję” i podzielić się moją wiedzą na ten temat. I chociaż zapisałam go w IGTV (możesz obejrzeć tutaj), to obiecałam zrobić o tym również tekst na blogu, żeby dotrzeć do jak największej liczby osób. 

W trakcie tworzenia artykułu uświadomiłam sobie, że temat jest bardzo szeroki, a ja chciałabym przekazać Wam, moim obserwatorom i czytelnikom, o wiele więcej informacji, dlatego postanowiłam zrobić z tego cykl “Biorę szczęście w swoje ręce” i każdemu aspektowi poświęcić osobny artykuł. Nie ma już co przedłużać. Jedziemy z pierwszym tematem, czyli…

Relacje z najbliższymi

Nie każdy zdaje sobie sprawę, jak ważny jest kontakt z drugim człowiekiem i nie każdy w takim samym stopniu potrzebuje przebywać wśród ludzi – jesteśmy introwertykami, ekstrawertykami czy też ambiwertykami, a każdy z nas ma swoje indywidualne potrzeby i preferencje. Ja osobiście jestem introwertykiem i bardzo dobrze się z tym czuję, ale do takiego nastawienia musiałam po prostu dojrzeć (w okresie nastoletnim błędnie czułam się przez to gorsza). Do szczęścia wcale nie potrzebuję dużej paczki przyjaciół, grupowych wyjazdów i imprez. Przebywanie w większym towarzystwie zwykle mnie męczy i mimo, że lubię każdego z osobna albo chętnie biorę udział w wydarzeniach społecznych (np. konferencja, szkolenie, impreza urodzinowa itp.), to i tak potrzebuję potem zregenerować się w samotności i najlepiej w ciszy. Po prostu mam swoje limity.

Wyprowadzając się do Londynu ponad 6 lat temu byłam przekonana, że świetnie poradzę sobie przebywając tylko z ówczesnym narzeczonym (od 6 lat mężem), bez rodziny i znajomych, no bo przecież ja tak świetnie odnajduję się w sytuacjach “solo”, gdzie czerpię radość z mojego introwertycznego stylu życia. I wiecie co? Jaka ja byłam głupia! Musiało minąć kilka lat zanim uświadomiłam sobie, że sama siebie oszukuję i strzelam sobie w kolano. Dlaczego? W tym miejscu muszę Wam wspomnieć o badaniu dotyczącym szczęścia, którego wyniki dały mi tak bardzo do myślenia. Szkoda tylko, że o kilka lat za późno.

Było to najdłuższe takie badanie w historii, bo trwało aż 75 lat i zaowocowało 3 ważnymi wnioskami:

1. Relacje z ludźmi są dla nas bardzo ważne, a samotność zabija

Osoby, które utrzymują bliższe relacje z rodziną, przyjaciółmi, konkretnymi społecznościami są szczęśliwsze i żyją dłużej, niż osoby, którym na tym nie zależy. Co ważne, bycie skrytą i samotną osobą jest toksyczne, a nie każdy zdaje sobie sprawę, że ludzie potrafią czuć się osamotnieni w tłumie, czy nawet w małżeństwie. Przykre, ale prawdziwe.

2. W relacjach stawiaj na jakość, a nie ilość

Wolisz mieć mnóstwo znajomych i cieszyć się, że tak wielu ich jest (jak np. często to bywa w social media), czy stawiasz na jakość i spędzasz czas z osobami, z którymi jesteś blisko związana i którzy mają na Ciebie dobry wpływ? Odpowiedź sama się nasuwa, prawda? Ważne, żeby dobrze sobie dobierać towarzystwo, partnerów, związki do wspólnego życia oraz unikać relacji toksycznych (ale o tym będę jeszcze mówić za chwilę). Co ważne, życie w ciągłym konflikcie jest bardzo szkodliwe dla naszego zdrowia i np. w przypadku małżeństw jest to o wiele gorsze niż bycie rozwiedzionym.

3. Dobre relacje chronią nasz mózg

Dobre relacje pozytywnie wpływają na nasz mózg, na myślenie, na pamięć. Jeśli chcesz być szczęśliwsza i utrzymywać silniejsze i pozytywne relacje, warto postawić na więcej czasu z bliskimi, a mniej czasu z ekranem.

Dopiero w trakcie jednego z moich introwertycznych wieczorów, podczas którego spędzałam dużo czasu na YouTube, natrafiłam właśnie na filmik TED dotyczący tego badania i wtedy doświadczyłam tego słynnego “aha” momentu. Olśnienie! Wszystkie kropki się połączyły w całość, a ja w końcu sama się przed sobą przyznałam, że introwertyk też potrzebuje ludzi do szczęścia i obiecałam sobie, że bardziej się przyłożę do utrzymywania jak najlepszych relacji. Zadałam więc sobie jedno bardzo ważne pytanie…

Z kim Ty się zadajesz?

Pewnie nieraz słyszałaś od swoich rodziców: “to nie jest towarzystwo dla Ciebie” albo “nie spotykaj się z tym chłopakiem”. Wtedy odbierałaś to jako robienie Tobie na złość i sama miałaś ochotę rzucać piorunami, a tak naprawdę rodzice próbowali Cię uchronić przed negatywnym wpływem towarzystwa, z którym spędzałaś dużo czasu. Jim Rohn, amerykański pisarz i mówca motywacyjny powiedział, że jesteśmy wypadkową 5 osób z którymi spędzamy najwięcej czasu. I ja totalnie się z nim zgadzam! Nasi rodzice też podskórnie to czuli (może bazując też na swoich własnych doświadczeniach), kiedy nas ostrzegali.

Zastanawiałaś się kiedyś, jakimi osobami się otaczasz? Z kim się zadajesz? Jaki wpływ na Ciebie mają? Jak to mówi stare przysłowie: “Kto z kim przestaje, takim się staje”, czyli mówiąc inaczej, gdy przebywamy długo w towarzystwie konkretnych osób stajemy się do nich podobni – czy tego chcemy, czy nie. Jak łatwo się domyślasz, skutki mogą być tutaj pozytywne, albo negatywne. Zacznijmy od tych przyjemniejszych.

Ciągnie nas do osób, które zarażają pozytywną energią. Wystarczy chwila z nimi, żeby naładować nasze akumulatory, przegonić czarne chmury, dodać nam skrzydeł do działania. Takie osoby nas inspirują, motywują i często przez to chcemy się do nich upodobnić. Już sama myśl o rozmowie z nimi sprawia nam radość, a po spotkaniu i tak nam mało, no bo przecież jeszcze tyle jest wspólnych tematów do przegadania. Bardzo łatwo jest rozpoznać takich ludzi, m.in są ambitni, posiadają pasje, są ukierunkowani na sukces, kochają życie, są chętni do pomocy.

Photo: unsplash

Gdyby nasze życie wypełnione było tylko takimi ludźmi, bylibyśmy w raju! I o ile starasz się świadomie dokonywać wyboru osób, z którymi chcesz spędzić najwięcej czasu, to jednak w Twoim życiu obecne są również jednostki, które wręcz wysysają z Ciebie całą energię i wszystkie pozytywne emocje (niczym Dementorzy z Harrego Pottera). To nikt inny jak wampiry emocjonalne (energetyczne). Oni to dopiero potrafią namieszać w naszym życiu i w naszej psychice!

Wampiry kojarzą się nam z horrorami i wysysaniem krwi z ludzi, czyli odbieraniem życia. Wampiry emocjonalne działają na podobnej zasadzie, co te fikcyjne, tylko zamiast krwią żywią się naszymi emocjami, tym samym zabierając nam chęć do życia. Przyjmuje się, że wampirem emocjonalnym jest każda osoba, która uprzykrza nam życie, nie wspiera nas, nie cieszy się z naszych sukcesów i wcale nie życzy nam dobrze.

Przypomnij sobie: na pewno zdarzyło Ci się wpaść na świetny pomysł i byłaś z tego powodu tak podekscytowana, że podzieliłaś się swoją myślą ze znajomą osobą, licząc na to, że również zareaguje zachwytem. I wtedy co? Okazało się, że jest wręcz przeciwnie – krytyka, wyśmiewanie, gaszenie zapału komentarzami w stylu “to nie ma sensu”, “to się nie uda”, “nie dasz rady”, “zapomnij”… Wystarczyło kilka słów, żeby podciąć Ci skrzydła, odebrać cały zapał do działania i zniechęcić do realizacji Twoich marzeń, nie wspominając nawet o gwałtownym spadku nastroju.

Może być też tak, że w kręgu Twoich najbliższych znajomości są wyłącznie osoby, które Ci kibicują i wspierają (jeśli tak jest, to szczerze gratuluję), ale swoim zachowaniem i podejściem do życia ciągną Cię w dół… do swojego poziomu. Czym się wyróżniają? Wiecznym narzekaniem (np. na samych siebie), marudzeniem, brakiem ambicji, krytykowaniem wszystkiego i wszystkich wokół, bez chęci do działania i polepszania jakości swojego życia, obwinianiem innych za swoją sytuację.

Przebywanie wśród takich wampirów emocjonalnych działa na nas bardzo demotywująco, wręcz destrukcyjnie i tak jak już wcześniej wspomniałam, prędzej czy później zaczynamy się do takich osób upodabniać.

Jak sobie z tym poradzić?

1.  Kiedy już uświadomisz sobie, że masz do czynienia z wampirami emocjonalnymi, świadomie podejmij decyzję, że “oczyścisz” swoje życie z toksycznych relacji, by nie wyrządziły już większych szkód.

  • Najskuteczniejszym sposobem jest odcięcie się i zerwanie z takimi osobami wszelkich kontaktów. Nie jest to łatwe, ale bardzo często jedyne wyjście.
  • W przypadku osób, których nie możesz “wyrzucić” ze swojego życia (np. członek rodziny), stanowczo ogranicz kontakty do minimum. Często jest to bardzo trudne i wymaga asertywności oraz czasu, bądź więc stanowcza i cierpliwa.
  • Pamiętaj, że nie musisz przez to przechodzić sama. Poszukaj pomocy u osób, które będą Cię w tym wspierać, a jeśli trzeba, skorzystaj z fachowej pomocy psychoterapeuty.

2. Otaczaj się ludźmi sukcesu = szczęśliwymi

  • Świadomie otaczaj się osobami, które mają na Ciebie pozytywny wpływ, m.in. motywują, inspirują, dzielą się wiedzą i doświadczeniem.
  • Spędzaj najwięcej czasu z ludźmi, którzy w Ciebie wierzą, wspierają Cię w dążeniu do realizacji marzeń i celów, razem z Tobą cieszą się z Twoich sukcesów, a w trudniejszych chwilach podnoszą na duchu.
  • Wybieraj towarzystwo osób, do których chcesz się upodobnić, które Ci imponują, np. są ambitne, energetyczne, mają pasje, tworzą z partnerami dobre związki.

3. Bądź otwarta na zmiany

Jak już wiesz, jesteśmy wypadkową 5 osób z którymi spędzamy najwięcej czasu. Ale to nie jest tak, że ta “piątka” będzie taka sama przez całe życie – będzie się zmieniać na każdym jego etapie. Przykładowo, Twoja aktualna “piątka” różni się od tej z czasów liceum, czy podstawówki. Prawdopodobnie każde z Was poszło w inną stronę, rozjechaliście się po kraju lub całkiem go opuściliście, macie inne prace, a tym samym obracacie się w innych kręgach – zarówno prywatnie, jak i zawodowo. To naturalny proces i warto mieć na uwadze, że za jakiś czas Twoja “piątka” ponownie ulegnie zmianie.

Photo: istock

To, jakimi ludźmi się otaczasz, z kim się zadajesz, ma ogromne znaczenie na Twoje życie, Twoją osobę i Twoją przyszłość. Przeanalizuje swoje otoczenie i zastanów się, czy są wśród Ciebie osoby, które odbierają Ci radość z życia i jak najszybciej zakończ z nimi relacje, zanim narobią większych szkód. Aby Ci w tym pomóc, stworzyłam kartę pracy, którą otrzymasz po zapisaniu się na mój newsletter.

Ściskam,

Gosia

planer kalendarz 2024

Artykuł Z kim Ty się zadajesz? | Biorę szczęście w swoje ręce #1 pochodzi z serwisu DREAM & CREATE.

]]>
https://dreamandcreate.pl/z-kim-ty-sie-zadajesz-biore-szczescie-w-swoje-rece/feed/ 0
A Ciebie kto oszukuje na Instagramie? Szczerość a kreacja w social media https://dreamandcreate.pl/a-ciebie-kto-oszukuje-na-instagramie-szczerosc-a-kreacja-w-social-media/ https://dreamandcreate.pl/a-ciebie-kto-oszukuje-na-instagramie-szczerosc-a-kreacja-w-social-media/#respond Thu, 07 May 2020 08:42:00 +0000 https://dreamandcreate.pl/?p=1336 Czy to niebo przykuło Twoją uwagę? Jeśli tak, to dobrze. Albo nie – właśnie niedobrze! Nie tak dawno pierwszy raz wypróbowałam aplikację, w której można „upiększyć” zdjęcie ciekawym niebem. Niby jedno czy dwa kliknięcia i efekt gotowy, więc nic tylko wrzucić na Instagram i czekać aż posypią się serduszka i komentarze zachwytu. Co chwilę odświeżasz […]

Artykuł A Ciebie kto oszukuje na Instagramie? Szczerość a kreacja w social media pochodzi z serwisu DREAM & CREATE.

]]>
kto ciebie oszukuje na instagramie

Czy to niebo przykuło Twoją uwagę? Jeśli tak, to dobrze. Albo nie – właśnie niedobrze! Nie tak dawno pierwszy raz wypróbowałam aplikację, w której można „upiększyć” zdjęcie ciekawym niebem.

Niby jedno czy dwa kliknięcia i efekt gotowy, więc nic tylko wrzucić na Instagram i czekać aż posypią się serduszka i komentarze zachwytu. Co chwilę odświeżasz i jarasz się każdym lajkiem, ale czy chociaż przez sekundę zastanawiasz się, kogo znajdziesz po drugiej stronie? Kto właśnie chciałby choć na chwilę znaleźć się w Twojej “bajce”? Nie? A no właśnie, tak podejrzewałam…

Jesteśmy przyzwyczajeni, że na Instagramie widzimy głównie cudowne życie, wiecznie kolorowe, przez co sami najchętniej pokazujemy tylko najlepsze wycinki z całego dnia (albo i tygodnia). Chwalimy się czymś, co będzie chętnie klikalne, lajkowane, udostępniane i pożądane przez innych. Pożądane przez osoby, które odwiedzając Twój profil i widząc zdjęcia jakie tam dodajesz, wierzą w taki wyidealizowany świat na Instagramie, zazdroszczą Ci i dopada ich przygnębienie, bo ich życie tak nie wygląda. Chciałyby chociaż na chwilę znaleźć się w Twojej bajce, mimo że ta Twoja bajka to czysta kreacja, którą tworzysz, by zamaskować swoje zwyczajne życie i się dowartościować liczbami. Naprawdę warto?

Na początku było FOMO

Zaczyna się niewinnie. Postanawiasz zaprzyjaźnić się z Instagramem, bo wszyscy teraz tam są i chcesz się dowiedzieć, jak to wygląda od środka. Na początku sprawdzasz, kto z Twoich znajomych już tu jest i klikasz “Obserwuj”, ale szybko odkrywasz inne ciekawe profile, które podpowiada Ci Instagram. Podoba Ci się to co widzisz i zaczynasz publikować swoje zdjęcia, bo może w ten sposób ktoś również i Ciebie zaobserwuje. Mijają tygodnie, miesiące, a Ty się spędzasz coraz więcej czasu w social media. Dzień zaczynasz od zobaczenia, czy masz jakieś nowe polubienia zdjęć i sprawdzasz, co słychać u osób, które obserwujesz. Nawet nie zauważasz, kiedy dzień mija Ci z telefonem w ręce, bo wolne chwile przeznaczasz na “szybkie” zaglądnięcie na Instagram, żeby niczego nie przegapić. Czy to już jest uzależnienie i FOMO (ang. fear of missing out)? Nie chcesz znać odpowiedzi, wolisz wyprzeć to ze świadomości. 

Podoba Ci się podglądanie innych i Twoja ciekawość, co u nich słychać, zawsze wygrywa. Zachwycasz się pięknymi profilami i publikowanymi tam zdjęciami, które w jakiś nieznany Ci sposób wspólnie tworzą atrakcyjną całość. Próbujesz zrozumieć dlaczego Twoje zdjęcia nie są tak ładne, a widząc wiecznie szczęśliwych, zawsze pięknych ludzi, zaczynasz zastanawiać się, co z Tobą jest nie tak. Im więcej czasu spędzasz na Instagramie, tym częściej porównujesz się do innych i coraz bardziej do Ciebie dociera, że nie masz tak fajnego życia jak oni, więc pogarsza się Twój nastrój. Szkoda tylko, że jeszcze nie zdajesz sobie sprawy, że dałaś się złapać w podstępną pułapkę.

Presja

Niestety żyjemy w czasach, w których panuje ogromna presja na twórców, by pokazywać same najpiękniejsze chwile i prezentować się z jak najlepszej strony. Jest to bardzo cienka granica do przekroczenia i nie każdy zdaje sobie sprawę, kiedy ją przekracza. 

Zasięgi, lajki, komentarze, walka o obserwatorów, wyświetlenia – wszystkie te aspekty są powodem, dla którego twórcy internetowi stosują niezliczoną ilość taktyk, by zaistnieć w sieci i systematycznie zwiększać swoje statystyki. 

Trzeba wrzucać zdjęcia codziennie, żeby nie wypaść z gry, ale samo prowadzenie estetycznego profilu już nie wystarcza. Im dłużej działasz na Instagramie, tym większą odczuwasz presję posiadania profilu, który ma zachwycać. Zdjęcia, które jeszcze nie tak dawno wrzucane były pod wpływem chwili i oddawały Twój aktualny nastrój, teraz muszą zostać poddane dogłębnej analizie i spełnić szereg kryteriów, żeby miały szansę pojawić się w Twojej siatce zdjęć.

A skoro już o tym mowa, spójna siatka zdjęć to konieczność, więc starasz się wypracować jak najlepszą strategię na swój profil i jesteś w stanie wiele poświęcić (czasu i pieniędzy), żeby ten cel osiągnąć. Pomóc mają Ci w tym liczne aplikacje do edycji zdjęć, tworzenie i kupowanie presetów (gotowych filtrów), kupowanie ebooków z hashtagami, zapisywanie się na płatne kursy online, oferujące wiedzę potrzebną do rewelacyjnej metamorfozy profilu. Wszystko tylko po to, by nie zostać w tyle.

Tak łatwo się przy tym wszystkim zatracić i pozwolić, by następował przerost formy nad treścią, gdzie tworzenie iluzji o idealnym życiu pochłania całą Twoją energię. Żyjesz w świecie online, ale co z Twoim prawdziwym życiem?

Ciągłe odświeżanie profilu, sprawdzanie liczby nowych obserwujących, monitorowanie nowych lajków do zdjęć, porównywanie statystyk swoich z innymi podobnymi profilami, nakręcanie komentarzy pytaniami w stylu “Kto wypił już dziś kawusię?” (bo nie masz już czasu na coś merytorycznie wartościowego) są już na porządku dziennym i weszły Ci szybko w krew – tak szybko, jak robi to LSD (sorry jeśli zły przykład, nie znam się na narkotykach).

Jeśli więc korzystasz z social media, bądź proszę ostrożna, bo bardzo łatwo wpaść w tę pułapkę, a raczej bagno – z którego wyciągnąć może Cię tylko potężny dźwig… na odwyku

Kreacja

W wiadomościach prywatnych na Instagramie często poruszałam z wieloma dziewczynami temat: szczerość vs. kreacja w social media, bo osób, które irytuje takie sztuczne życie innych jest mnóstwo. Bardzo łatwo można rozpoznać, gdy ktoś robi wystylizowane, wyreżyserowane zdjęcia wyłącznie pod Instagram i zbieranie lajków.

Na pewno kojarzycie takie sesje zdjęciowe z prawdziwego Instagramowego zdarzenia. No wiecie, takie zdjęcie zrobione w idealnie rozłożonej białej pościeli, piżamka z jakimś uroczym motywem, grube świąteczne skarpetki, w ręku kubek kawy z grubą warstwą bitej śmietany i porządną posypką marshmallow, dookoła przeróżne „przypadkowe” dodatki m.in drogie kosmetyki, torebka papierowa Victoria’s Secret, świeczka Bath & Body Works, najnowsze wydanie magazynu VOGUE, książka z różową Instagramową okładką, bukiet świeżych tulipanów, no i oczywiście wypasione francuskie śniadanko do łóżka, a na drugim planie przystrojony światełkami Macbook, odtwarzający jedną z najpopularniejszych i wzruszających bajek Disney.

kto ciebie oszukuje na instagramie 3
kto ciebie oszukuje na instagramie 4
kto ciebie oszukuje na instagramie
kto ciebie oszukuje na instagramie

Tak, takie wykreowane scenki, które mają na celu pozbierać jak najwięcej lajków mnie też kiedyś zachwycały. W sumie do dziś podziwiam takich twórców… że im się tak chce.  Ale coraz bardziej zaczyna razić mnie taka sztuczna kreacja i wyolbrzymianie  (sztuka dla sztuki). Mimo, że cały czas doskonale zdaję sobie z niej sprawę i wiem jak to wygląda, to jednak często mam już tego dość. 

Niedawno zrobiłam porządki w osobach, które obserwuję na Instagramie (staram się już być z tym systematyczna) i pousuwałam wiele profili, które kiedyś imponowały mi taką “scenografią” i stylizacją zdjęć, ale zaczęły działać mi na nerwy, pokazując wyidealizowany świat – bardzo często świat konsumpcjonizmu pełen materialistów. Bardzo łatwo można odnieść wrażenie (słuszne zresztą), że życie takich osób zdominował materializm, konsumpcjonizm, a przede wszystkim, chęć stania się kimś, kim się nie jest. A skąd to się bierze? A no z zazdrości!

Zazdrość

Temat rzeka! Zamiast doceniać to co mamy, tak łatwo jest wpaść w pułapkę konsumpcjonizmu i zazdrości, no bo przecież inni mają lepiej niż my. Zazdrościmy, bo ktoś co chwilę pokazuje na Instagramie czy YouTube haule czy unboxing nowych ubrań, torebek, kosmetyków, zabawek dla dzieci, sprzętów, wychwala drogie usługi, zabiegi w salonach urody, pobyty w hotelach, i wiele innych – a bardzo rzadko zdajemy sobie sprawę, że większość z tych rzeczy są promowane, bo twórca ma w tym jakiś ukryty interes:

  1. to modne i przyciągnie dużo obserwujących, lajków i komentarzy
  2. otrzymane za darmo (ewentualnie ze sporym rabatem lub opłacenie tylko kosztów przesyłki) w zamian za publikację na profilu/stories/YouTube
  3. twórca chce być dostrzeżony przez firmę i liczy na współpracę (barter) lub darmoszkę (prezenty),
  4. twórca otrzymuje “spersonalizowany” rabat dla swoich odbiorców – często jest to 10% lub 15% (tym sposobem odbiorcy będą chętniej wracać i obserwować twórcę, bo skuszą ich informacje o potencjalnych rabatach w przyszłości).

Szkoda, że firmy nie zdają sobie jeszcze sprawy, że wysyłanie lub oferowanie tego samego produktu do różnych influencerów przynosi odwrotny skutek – działa to jak antyreklama, bo kto trzeźwo myślący ma ochotę kupować coś “szczerze polecanego”, skoro widzi to co chwilę u różnych osób? Jakiś dziwny zbieg okoliczności? Z jednej strony są to wielcy influencerzy, którym wiele osób ufa (promujący np. popularne odżywki białkowe), a z drugiej masowo rozsyłane próbki do testów za wzmiankę w social media. Chyba nie sądzisz, że nagle wszystkim zachciało się polecać kapsułki do prania, ten sam podkład do twarzy albo konkretne jedzenie dla dzieci?

Jakimś dziwnym trafem tak wiele osób poleca to samo, posiłkując się przygotowanymi od producenta informacjami technicznymi lub materiałami prasowymi i niemal “na siłę” stara się przekonać, jak to dany produkt/usługa odmieniła ich życie. Tyle zdań zachwytu, już po pierwszym użyciu? Zwróćcie uwagę, że mało kto wspomina okoliczności nabycia konkretnego produktu. Pojawia się nagle i od razu ląduje na Instagramie, bez słowa wyjaśnienia, że to “darmoszka” w zamian za reklamę. Przez dłuższy czas obserwujesz takie osoby i zaczynasz słusznie wątpić, czy to co pokazują, było ich własnym zakupem, czy jednak “wyżebrane”. A potem taki twórca podpatrzy u innych twórców, że jakaś firma chętnie nawiązuje współprace barterowe z influencerami i jak myślisz – pozwoli, żeby taka okazja przeszła mu koło nosa? Niestety chciwość wygrywa i im więcej “prezentów” otrzymują, tym bardziej pojawia się ochota na więcej. Jak to mówią: “Apetyt rośnie w miarę jedzenia” – szkoda tylko, że trzeba się zatruć, żeby zrozumieć swój błąd.

W tym miejscu nie mogłabym nie wspomnieć o jednym z częstych problemów influencerów jakim jest gubienie się w poleceniach i chaotycznym rekomendowaniu produktów/usług, co wynika z braku nakreślonej wizji i strategii na swoją działalność w social media. Naprawdę nie trzeba być detektywem, żeby zauważyć promowanie na siłę i zakłamanie z ich strony – wystarczy mieć oczy otwarte. Przykład? Zachwalają np. konkretny wózek dla dziecka/paski wybielające zęby/pampersy/lakier hybrydowy/produkty do włosów/ekspres do kawy – kilka razy pojawia się w postach i na stories, a już po miesiącu polecają produkty konkurencyjnych firm w całkowitym oderwaniu od tego, co promowali jeszcze nie tak dawno, bez słowa wyjaśnienia skąd zmiana. Czy oni naprawdę myślą, że ich odbiorcy są ślepi, mają krótką pamięć albo tak łatwo dają się nabrać? Dla mnie to prosty rachunek: brak rzetelności = brak wiarygodności.

Instagramowe życie jest podkoloryzowane, a my i tak głupio zazdrościmy, bo podoba nam się to, co widzimy. A przecież nikt nie ma idealnego życia! To, co widzimy, to tylko wykreowane scenki i wyselekcjonowane urywki dnia, które twórca chce nam pokazać. Ma być życie niczym z Pinteresta i efekt “wow”! No bo skoro lubisz to, co widzisz, to polubisz też i nadawcę komunikatu, a to tylko sprzyja pozyskiwaniu nowych odbiorców i zwiększaniu statystyk. Proste.

Skąd się to wszystko bierze? Ja podsumowałabym to tak:

Autentyczność

Gdybym Cię spytała, dlaczego obserwujesz konkretne profile, to Twoja odpowiedź zapewne brzmiałaby: “bo mi się podoba”, “bo lubię to, co widzę”, “bo chcę się zainspirować”. I naturalne jest, że obserwujemy przepiękne konta, żeby dostarczyć sobie rozrywki, poczuć się lepiej, ale nie zdajemy sobie sprawy, że na dłuższą metę ma to na nas negatywny wpływ i przygnębia nas fakt, że inni mają takie cudowne, kolorowe życie, a my nie. Widzimy życie, w którym nie ma miejsca na słabości, gorsze chwile, nieatrakcyjne kadry i porównujemy go do swojego. W social media “cierpienie” czy “gorsza sytuacja finansowa/życiowa” nie jest atrakcyjne, no bo nikt nie ma ochoty tracić czas na wysłuchiwanie marudzenia i narzekania innych osób. A przecież każdy z nas przez to przechodzi i wiele osób chciałoby się otworzyć przed światem, pokazać swoje prawdziwe życie, ale się wstydzi i boi, że spotkają się z negatywnym odbiorem, krytyką, a nawet i popularnym hejtem. W efekcie sami zaczynamy tworzyć na Instagramie swój świat, składający się z samych idealnych obrazków, żeby zyskać aprobatę innych i się dowartościować… a to błąd.Na szczęście jest coraz więcej twórców, którzy stawiają na autentyczność. Bycie szczerym wobec swoich odbiorców i pokazywanie prawdziwego, niewykreowanego życia staje się dla nich kluczowym priorytetem.

Nie tak dawno na Instagramie wspominałam na stories o profilu małego Stasia który ma zdiagnozowaną Trisomia21. Profil odkryłam przypadkiem, trafiając na zdjęcie malutkiego Stasia, który uśmiechał się do mnie uroczo i tym samym zachęcił do zapoznania się z jego profilem. Wystarczyło mi przeczytać kilka postów, żeby mnie poruszyć i trafić prosto w serduszko. Zauroczyła mnie autentyczność i szczerość jego historii opowiadanej przez rodziców. Zarówno Staś, jak i jego rodzice są dla mnie takim światełkiem w tunelu, że Instagram można wykorzystywać w piękny sposób i pokazać autentyczną, szczerą stronę. Bardzo bym chciała by było więcej takich ludzi i profili, które bezinteresownie niosą dobro i miłość do siebie nawzajem.

Kiedy zaczęła uwierać mnie ta cała Instagramowa kreacja na pokaz i presja na bycie idealnym, zaczęłam bardziej dostrzegać osoby, które pokazują swoją prawdziwą twarz – zarówno w przenośni, jak i dosłownie – i zainspirowana zaczęłam brać z nich przykład. We wrześniu przeprowadziliśmy się do Hiszpanii i pomimo moich strasznych kompleksów i wstydu przed pokazywaniem się przed kamerą, zaczęłam pokazywać się na stories bez makijażu i z kompletnie nieogarniętymi włosami, co dla mnie było ogromnym przełomem.

Doskonale pamiętam ten moment, gdy jeszcze tego samego miesiąca wybraliśmy się na plażę, a ja pod wpływem chwili wyciągnęłam telefon i zaczęłam nagrywać na stories, mimo, że wyglądałam bardzo niereprezenytacyjnie (zero makijażu, oczy przymrużone przez rażące słońce, włosy przylizane i spięte byle jak). Nie widziałam nawet swojego obrazu w telefonie, ale dla mnie liczyła się chwila i moje przemyślenia, którymi na gorąco chciałam podzielić się z moimi odbiorcami. I wiecie co? Od razu po opublikowaniu pogadanki na stories poczułam ogromną satysfakcję i dumę z siebie, a zaraz po tym niesamowitą ulgę, że się przełamałam. Bałam się krytyki i tego “co ludzie pomyślą/powiedzą”, ale nie spotkałam się z ani jedną negatywną reakcją. Ba, wręcz przeciwnie! Zaskoczona i zachwycona pozytywnym odzewem utwierdziłam się w przekonaniu, że w końcu mogę być sobą i dać się poznać taką, jaka jestem – z niedoskonałościami, bez tworzenia sztucznej otoczki “pod publiczkę”. Od tamtej pory przestałam się bać pokazywania całkiem “niezrobiona”, bo wiem, że dla moich odbiorców liczy się to, co chcę przekazać, a nie to, jak wyglądam.

kto ciebie oszukuje na instagramie

Życie cudzym życiem

Jeśli przyłapiesz się na tym, że co chwilę odruchowo sięgasz po telefon, by sprawdzić co słychać w Instagramowym świecie, zastanów się najpierw, czy jest Ci to potrzebne. Dobrze wiem, że ciężko jest walczyć z FOMO, a pokusa scrollowania i podglądania innych jest silniejsza, ale w takich momentach warto mieć na uwadze, że Instagram to miejsce, w którym bardzo łatwo jest popaść w kompleksy – szczególnie, jeśli już zmagasz się z obniżonym poczuciem własnej wartości. Wiele badań naukowych udowodniło negatywny wpływ social media na nasze zdrowie psychiczne, szczególnie gdy porównujemy się do innych. Nie doceniamy tego co mamy, bo chcielibyśmy żyć tak jak ludzie na Instagramie. Wolimy żyć cudzym życiem i tym, czym nas “karmią”, a nie zauważamy, że to co nam umyka, to nasze życie! A tego chyba nie chcesz przegapić, prawda?

Bardzo chciałabym poznać Twoją opinię na ten temat. Skoro dobrnęłaś do końca, to wejdź proszę na mój profil na Instagramie http://www.instagram.com/dreamandcreate.planer i pod najnowszym zdjęciem daj znać, czy myślimy podobnie, czy jednak masz inne zdanie. A jeśli nie masz wyrobionej opinii, to daj chociaż znać, że przeczytałaś ten tekst i zostaw w komentarzu emotikonkę jednorożca. 😉

Ściskam,
Gosia

planer kalendarz 2024

Artykuł A Ciebie kto oszukuje na Instagramie? Szczerość a kreacja w social media pochodzi z serwisu DREAM & CREATE.

]]>
https://dreamandcreate.pl/a-ciebie-kto-oszukuje-na-instagramie-szczerosc-a-kreacja-w-social-media/feed/ 0
Jak spełnić swoje marzenia? 7 ważnych zasad https://dreamandcreate.pl/jak-spelnic-swoje-marzenia-7-waznych-zasad/ https://dreamandcreate.pl/jak-spelnic-swoje-marzenia-7-waznych-zasad/#respond Wed, 26 Feb 2020 10:44:00 +0000 https://dreamandcreate.pl/?p=1366 Uwielbiam marzyć! Od małego byłam marzycielką, która jak większość dzieci miała bujną wyobraźnię, a pochłaniane przeze mnie w ogromnych ilościach książki tylko tę wyobraźnię nakręcały. Dorastając i usamodzielniając się, zaczęłam więcej marzyć, szczególnie, gdy widziałam, że moje marzenia stają się rzeczywistością. Pewnie nieraz słyszałaś, że warto mieć marzenia, ale… Jeśli jeszcze tego nie wiesz, to […]

Artykuł Jak spełnić swoje marzenia? 7 ważnych zasad pochodzi z serwisu DREAM & CREATE.

]]>
jak spelnic marzenia dream and create

Uwielbiam marzyć! Od małego byłam marzycielką, która jak większość dzieci miała bujną wyobraźnię, a pochłaniane przeze mnie w ogromnych ilościach książki tylko tę wyobraźnię nakręcały. Dorastając i usamodzielniając się, zaczęłam więcej marzyć, szczególnie, gdy widziałam, że moje marzenia stają się rzeczywistością. Pewnie nieraz słyszałaś, że warto mieć marzenia, ale…

Jeśli jeszcze tego nie wiesz, to powiem to teraz: marzenia się nie spełniają – marzenia się spełnia! I dzisiaj się dowiesz, jak tego dokonać. 🙂

Gdy byłam dzieckiem, marzyłam, żeby mieć psa. Doskonale pamiętam, jak przez 2 lub 3 lata pod rząd miałam takie niewypowiedziane na głos życzenie urodzinowe, podczas dmuchania świeczek na torcie. I podejrzewam, że do znudzenia musiałam powtarzać Rodzicom, jak bardzo chciałabym psa w naszym domu. Mieszkaliśmy wtedy w 1 pokojowym mieszkaniu w bloku, więc wiązało się to z dodatkowymi “utrudnieniami”, jakie wprowadziłby kolejny członek rodziny na takiej małej przestrzeni, ale no weź wytłumacz to dziecku, które ma marzenie. W końcu pewnego dnia, gdy miałam 8 lat, pojechałyśmy z Mamą we dwie na wycieczkę – jak się potem okazało, do hodowli sznaucerów, z której wróciłyśmy już we trzy – z moją wymarzoną czarną suczką Vivą. Dla małej dziewczynki był to najszczęśliwszy dzień w życiu i tylko utwierdziło mnie to w przekonaniu, że warto mieć marzenia.

No dobra, ale co zrobić, żeby te marzenia spełnić?

Przeanalizowałam duży okres z mojego życia, w którym udawało mi się spełnić moje marzenia i wynotowałam sobie 7 poniższych zasad, które mi w tym bardzo pomogły. Zastosuj się do nich wszystkich, nie pomijaj żadnej z nich, a za jakiś czas zobaczysz, że awansowałaś na swojego osobistego Dżina z lampy Aladyna. 😉

1. Zacznij od wizji i celów

Jakiś czas temu natknęłam się w internecie na sondę uliczną przeprowadzoną w Krakowie. Bartek Popiel pytał przechodniów “Jakie jest Twoje największe marzenie?”. Potrafisz odpowiedzieć teraz na to pytanie? Masz 10 sekund. Jeśli czas minął, a Ty dalej szukasz w głowie odpowiedzi, to nie jesteś wyjątkiem. Swoją sondą Bartek wykazał, że sporo osób po prostu nie ma marzeń – a nawet jeśli jakieś mają, to nie są one sprecyzowane. Co więcej, osoby te nic nie robią w kierunku, by te marzenia zacząć spełniać.

Pierwszym i zarazem podstawowym krokiem jest sformułowanie swojej wizji i marzeń. Marzenia to cele, które wynikać powinny z Twojej wizji. O wizji i celach pisałam w tym artykule w kontekście planowania roku, zapoznaj się proszę z tym tekstem, zanim zajmiesz się kolejnymi krokami. Kluczowe jest, by dokładnie zastanowić się, czego oczekujemy od przyszłości, a następnie to spisać. Jeśli wolisz, możesz zacząć od “burzy mózgów” i stworzyć swoją mapę marzeń w postaci dowolnie zapisanych słów/zdań lub w postaci vision board, czyli obrazowej wyklejanki (w internecie znajdziesz pełno inspiracji).

2. Opracuj plan działania

No właśnie, sprecyzowany plan działania to ogromnie ważna kwestia i krok, którego NIE możesz pominąć. Kiedy sprecyzujesz już swoją wizję i marzenia, które zamienisz w cele, to pora na opracowanie strategii. Najlepiej będzie, jeśli zdecydujesz, które marzenie chcesz spełnić w pierwszej kolejności, a następnie odpowiesz sobie na pytanie:

“Co mogę zrobić, żeby z punktu A dostać się do punktu B?

Dla zobrazowania podam Ci przykład z mojego własnego podwórka. W marcu 2014 roku przeprowadziliśmy się z mężem (ówczesnym narzeczonym) do Londynu. On dostał tam pracę, a ja dopiero zaczynałam szukać. Zależało mi by znaleźć pracę w zawodzie (w Polsce pracowałam jako Social Media Manager), ale okazało się to trudniejsze niż myślałam. Codziennie przeznaczałam mnóstwo czasu na szukanie ogłoszeń o pracę, wysyłanie CV, odzywanie się do rekruterów, itp. Mijały tygodnie, miesiące, a ja wciąż nie miałam pracy i byłam załamana. Nie dość, że byłam bezrobotna, to w międzyczasie wyklarowała się moja wizja przyszłości, która zawęziła mój zakres poszukiwań do branży urodowej. Zamiast sobie ułatwić sytuację, to ją tylko wszystko pogorszyłam. Przynajmniej tak wtedy o tym myślałam, bo dopiero z czasem zrozumiałam, że sprecyzowana wizja tak naprawdę pomogła mi spojrzeć na wszystko z innej perspektywy i popchnęła w dobrym kierunku. Zaczęłam marzyć o pracy w marketingu z markami kosmetycznymi, ale niestety nie byłam atrakcyjnym kandydatem na takiego pracownika. A skoro nim nie byłam, to zaczęłam się zastanawiać:

“Czego mi brakuje i co muszę zrobić, żeby stać się idealnym kandydatem?”.

W pierwszej kolejności było dla mnie oczywiste, że nie mam doświadczenia w pracy na rynku brytyjskim w anglojęzycznym środowisku. Musiałam więc mieć już coś w swoim CV, tylko w jaki sposób? Odpowiedź była banalna: zacząć tak, jak większość ludzi, czyli od stażu, żeby zdobyć doświadczenie i ważną pozycję w CV. Niestety i tu miałam pod górkę, bo wymogiem dostania się na staż był zawsze status studenta. Aplikowałam mimo to, licząc na szczęście, ale bez powodzenia. Miałam “ochotę” załamać się po raz kolejny, ale dalej rozkminiałam, jak zdobyć to brytyjskie doświadczenie. Na tym etapie bardzo zraniłam swoje ego, ponieważ zdecydowałam się na bolesny, (ale jedyny rozsądny) krok, a mianowicie: postanowiłam odbyć bezpłatne praktyki. Wiedziałam, że jest to jedyne możliwe rozwiązanie, ale długo nie potrafiłam zaakceptować myśli, że będę aplikować na bezpłatne praktyki, mając już kilkuletnie doświadczenie na stanowisku managerskim.

Oczywiście, chcąc się dostać na praktyki u jakiejkolwiek z marek kosmetycznych, musiałam udowodnić, że branża urodowa bardzo mnie pasjonuje. A z tym też nie było łatwo, bo była to raczej nowa pasja i nie miałam żadnych dowodów, które by to potwierdzały. Zaczęłam więc znowu rozkminiać temat i wymyśliłam, że pomoże mi w tym pisanie bloga po angielsku. Być może nie wiesz, ale blog, który właśnie czytasz, jeszcze rok temu nazywał się “More Than Beauty Marketing” i poruszałam na nim głównie tematy związane z marketingiem do kobiet, pisząc wyłącznie po angielsku. Na zakładaniu bloga i jego spersonalizowaniu nic się nie znałam, więc i tu miałam pod górkę, ale udało mi się wszystko ustawić, spędzając dużo czasu w wyszukiwarce Google i ucząc się kodów html. 7-go września 2014 roku opublikowałam swój pierwszy wpis, a już w grudniu dostałam się na praktyki w Nailberry, marce zdrowszych i bardziej luksusowych lakierów do paznokci, jako Social Media Marketing Intern. Odbywałam praktyki, a w międzyczasie pisałam nowe artykuły na bloga (szkoląc język pisany) i dalej rozglądałam się za pracą. Nie byłam zadowolona z polegania na pomocy rekruterów, dlatego szukałam ofert bezpośrednio na stronach firm, które mnie interesowały. Miałam już jakieś brytyjskie doświadczenie, a blogiem udowodniłam, nie tylko, że branża urodowa bardzo mnie pasjonuje, ale również, że posługuję się angielskim na zaawansowanym poziomie.

Chyba przyznasz mi rację, że z punktu A, czyli nieatrakcyjnego kandydata, przedostałam się do punktu B, gdzie mogłam już być postrzegana jako kandydat idealny? Bo tak właśnie się stało! Pod koniec stycznia otrzymałam wymarzoną ofertę pracy na stanowisko Marketing Executive – Social Media dla Superdrug, jednej z większych firm w UK (i siostrzanej firmy Rossmann). Byłam w siódmym niebie i ogromnie z siebie dumna, że w końcu się udało!

Jaki z tego morał?

Nic się samo nie wydarzy! Musisz wziąć sprawy w swoje ręcę, opracować plan działania (jak dostać się z punktu A do punktu B, pamiętasz?) i zacząć działać. Co więcej, zacznij działać od razu. Nie czekaj na idealny moment, idealne warunki, bo możesz się nie doczekać, a ktoś inny sprzątnie Ci Twoje marzenie sprzed nosa. Jeśli odkładasz działanie w czasie, bo np. chcesz się dobrze do tego przygotować, to wiedz, że takie podejście może trwać w nieskończoność. Jak to mówią: “Done is better than perfect”, czyli “Zrobione jest lepsze od doskonałego”. Po prostu się ogarnij, zrób pierwszy krok, a potem kolejne… bo każdy z nich przybliży Cię do spełnienia swojego marzenia. A przecież na tym właśnie Ci zależy, prawda?

planer kalendarz 2024

 

3. Wyjdź poza strefę komfortu

Kiedy myślę o strefie komfortu, w głowie od razu pojawiają mi się słowa Einsteina: “Szaleństwem jest robić wciąż to samo i oczekiwać różnych rezultatów”. Jeśli chcesz odnieść sukces, musisz stale podnosić sobie poprzeczkę i stawiać przed sobą wyzwania. Jak sama nazwa wskazuje, nie będziesz czuć się komfortowo, pojawi się stres, ale właśnie działając pomimo swoich lęków, uczysz się i robisz krok do przodu.

Wróćmy do mojej historii (będę kontynuować ten sam przykład o mojej pracy w Londynie). Kiedy dostałam pracę w Superdrug byłam przeszczęśliwa, ale również ogromnie zestresowana. Nie dość, że była to moja pierwsza pełnowymiarowa praca i do tego dla korporacji, to jeszcze w 100% po angielsku. W procesie rekrutacyjnym udowodniłam, że moja znajomość języka jest na zaawansowanym poziomie, ale to, czego wtedy jeszcze o mnie nie wiedzieli, to, że mam ogromną barierę językową i każda sytuacja, w której muszę z kimś rozmawiać stresuje mnie bardziej niż egzaminy maturalne. Jako perfekcjonistka chciałam za każdym razem wypowiadać się w jak najlepszy sposób i dokładnie przemyśleć konstrukcje całego zdania, zanim jej wypowiem. Doskonale pamiętam jak w pierwszym tygodniu poszliśmy całym moim zespołem na mój lunch powitalny. Nie dość, że byłam onieśmielona (tak już mają introwertycy, gdy przebywają z 10 nowymi osobami na raz i są w centrum zainteresowania), to jeszcze wytężałam słuch, żeby zrozumieć co dokładnie mówią (pewnie wiesz, że akcenty Anglików są różne i niełatwe do zrozumienia – szczególnie, gdy mówią szybko). Ale to jeszcze nic. Bardzo chciałam zrobić dobre wrażenie i uczestniczyć w dyskusjach, ale gdy miałam ochotę coś powiedzieć i najpierw przeanalizowałam, czy powiem to perfekcyjnie… to już było za późno, bo następowała zmiana wątku. Kobiety już tak mają, że poruszają wiele tematów na raz. 😉 Pamiętam, że tego dnia, po całym dniu przyzwyczajania się do nowych warunków, wróciłam do domu wypompowana, ale o dziwo szczęśliwa. Byłam z siebie dumna, bo udowodniłam sama sobie, że potrafię wiele osiągnąć, jeśli tylko bardzo się postaram. A gdy uświadamiałam sobie, że ja, Polka, pokonałam w procesie rekrutacyjnym Anglików i teraz reprezentuję biznes międzynarodowo, byłam przykładem na to, że nie ma rzeczy niemożliwych!

Wychodzenie poza strefę komfortu nie jest łatwe, ale zacznij od odpowiedzenia sobie na pytania: “Dlaczego warto? Co dzięki temu osiągnę?”. Przeanalizuj sobie zyski i ich stosunek wobec obaw, strachu, stresu itp. Skupienie się na wizji przyszłości, w której osiągasz sukces zmotywuje Cię do działania, a gdy już osiągniesz swój cel, będzie czekać na Ciebie wspaniała nagroda w postaci satysfakcji, że Ci się udało – a to tylko będzie Cię nakręcać do kolejnych wyzwań i dalszego wychodzenia poza strefę komfortu.

4. Uwierz w siebie

Najgorsza rzecz, jaką możesz zrobić, to pozwolić swojemu wewnętrznemu sabotażyście (czy też wewnętrznemu krytykowi), by rozrabiał w Twojej głowie i przekonywał Cię, że jesteś skazana na niepowodzenie. Odpuść sobie myśli typu “Ale ja nie mam szczęścia”, albo “Mi się nigdy nie udaje”, bo tylko na starcie ustawiasz się na straconej pozycji. Skończ z wymówkami, którymi próbujesz się usprawiedliwiać i zamiast mówić “Nie umiem”, “Nie mogę”, powtarzaj sobie: “Dam radę!”.

Nie będę zaprzeczać, że nie pojawiały się chwile zwątpienia, gdy szukałam pracy w Londynie. Wiedziałam, że rynek pracy jest ogromny, kandydatów sporo, w tym duży procent Anglików z bogatym doświadczeniem. Ale równie mocno byłam świadoma swoich walorów i tego, w jaki sposób pomogą spełnić moje marzenie. Zależało mi, by udowodnić sobie, że dam radę, ale również motywowała mnie myśl, że udowodnię innym, że Polka potrafi. Wiedziałam, co mam do zaoferowania i chętnie tę informację wykorzystywałam.

Co możesz zrobić?

Skup się na swoich mocnych stronach, talentach, umiejętnościach i wykorzystaj je w procesie spełniania marzenia. To właśnie te informacje powinno się uwzględnić opracowując strategię działania (którą omawiałam w punkcie 2). Bardzo często posiłkujemy się cytatami, które inspirują nas do działania i również i w tym przypadku mam coś dla Ciebie. Zapisz sobie i zapamiętaj poniższe słowa (jeden z moich ulubionych cytatów!), by móc je sobie powtarzać, gdy najdzie Cię chwila zwątpienia

walt disney cytat

5. Nie poddawaj się

Już teraz mogę Ci powiedzieć, że nie jest łatwo spełnić swoje marzenia. A skoro czytasz ten artykuł, to i tak już doskonale zdajesz sobie z tego sprawę, bo przecież potrzebujesz pomocy w tej kwestii, prawda? Bardzo łatwo się zniechęcamy, gdy nie widzimy rezulatów – najlepiej, by pojawiły się już, teraz, jak najszybciej! Mogłabym w tym miejscu rozpisać się o odroczonej gratyfikacji (czyli nagrodzie odłożonej w czasie), ale to temat na całą książkę – a przynajmniej osoby artykuł. Zamiast tego po raz kolejny odniosę się do mojego przykładu.

Jak już wspominałam, tydzień po przeprowadzce do Londynu zabrałam się za szukanie pracy. Z początku byłam pełna zapału, podekscytowana i zmotywowana, ale z każdym kolejnym tygodniem bez oczekiwanych rezultatów ulatywała ze mnie energia, niczym powietrze z balonika. W mojej głowie zaczęły pojawiać się myśli, że nigdy mi się nie uda i że to wszystko jest bez sensu. Byłam załamana i jedyne co chciałam, to zaszyć się pod kołdrą i w ogóle spod niej nie wychodzić. Z perspektywy czasu mogę stwierdzić, że był to początek stanu przed depresyjnego. Na szczęście szybko uświadomiłam sobie, że przecież nikt tego za mnie nie zrobi i tylko ja mogę i muszę uporać się z tą sytuacją. Resztką sił znalazłam w sobie motywację, zacisnęłam zęby i próbowałam szukać dalej. I to właśnie dopiero PO tym moim kryzysie zaczęłam szukać nowych rozwiązań, co zaowocowało moją wizją i konkretnym planem działania, który opowiedziałam Ci w punkcie 2.

Jak sama widzisz, musi czasem być gorzej, żeby potem mogło być lepiej, albo jeśli wolisz podsumować to w inny sposób: “Po burzy zawsze wychodzi słońce”. Sportowcy często posługują się zwrotem “no pain, no gain”, które można odnieść również do kwestii realizacji celów i spełniania marzeń. Im szybciej uświadomisz sobie, że nie zawsze będzie kolorowo, a po drodze pojawiać się mogą “krew, pot i łzy”, to szybciej uodpornisz się na momenty kryzysowe.

Decydując się na realizację celu, który jest Twoim marzeniem, musisz zaangażować się w cały proces w 100%, czyli działać konsekwentnie, nawet małymi kroczkami. Nie możesz tak po prostu zniechęcać się, gdy coś nie wychodzi – nie jesteś już przecież dzieckiem. W takich chwilach musisz pielęgnować swoją motywację i co ważniejsze: samodyscyplinę. A pomóc Ci w tym może kolejny, 6. i przedostatni krok.

6. Otaczaj się inspirującymi ludźmi

Przeczytałam gdzieś niedawno, że jesteśmy wypadkową 5 osób, z którymi najwięcej przebywamy (pisząc te słowa, sprawdziłam i to mądre stwierdzenie wypowiedział Jim Rohn, amerykański pisarz i mówca motywacyjny). Może wcześniej nie zdawałaś sobie z tego sprawy, ale to, jakimi ludźmi się otaczamy, znacząco wpływa na nasze życie. 

Potrafisz wymienić teraz 5 takich osób? To nie powinno być trudne. Ale czy zastanawiałaś się, jaki mają na Ciebie wpływ? To oczywiste, że chcemy w swoim życiu tylko takie osoby, które mają na nas dobry wpływ i właśnie takimi powinnaś się otaczać. To osoby, które Cię motywują, inspirują, zachęcają do działania, które wspierają, dodają skrzydeł, zarażają optymizmem, a czasem nawet i pasją. Tacy ludzie to skarb i klucz do Twojego sukcesu, więc spędzaj z nimi jak najwięcej czasu, trzymaj ich blisko siebie… i nie puszczaj 😉

Z drugiej strony, każdy z nas ma (lub kiedyś miał) w swoim otoczeniu wampirów emocjonalnych, którzy wysysają z nas dobrą energię – możesz porównać ich do Dementorów z Harrego Pottera. Przebywając w ich towarzystwie, jak gąbka chłoniemy (bardzo często nieświadomie) od nich negatywne emocje, nastawienie, nasza motywacja zanika, a świat staje się mniej kolorowy. Takie toksyczne znajomości trzeba zdecydowanie ograniczać i jak najszybciej eliminować!

Zamiast więc pozwalać, by w Twoje życie wkradało się narzekanie, krytykowanie i demotywowanie, stawiaj na optymizm i właśnie takich ludzi wybieraj, bo to Twoja przepustka do lepszego życia.

7. Systematycznie analizuj sytuację

Jak to mówią Anglicy: “Last but not least” (Ostatnie, ale nie mniej ważne), na bieżąco musisz analizować swoją aktualną sytuację. Realizując określony plan (który omawiałam w punkcie 2), musisz cały czas mieć pewność, że podążasz w dobrą stronę. Systematycznie wracaj do swojego zapisanego celu i dokonuj małego podsumowania. Co się sprawdza? Co nie działa? Jeśli coś nie wychodzi, przeanalizuj wszystko dokładnie, wyciągnij wnioski, zastanów się, co można poprawić, a następnie wprowadź ulepszony plan w życie. 

A może wszystko idzie zgodnie z planem? Wtedy nie pozostaje Ci nic innego, jak trzymać się go mocno i tylko odliczać dni, aż będziesz mogła się pochwalić: “Spełniłam swoje największe marzenie”. 🙂

I to by było na tyle. Właśnie te powyższe kroki pomagają mi spełniać moje marzenia i również dzięki nim mam zamiar spełnić moje aktualnie największe marzenie, czyli wydanie idealnego książkowego planera dla kobiet. A Ty? Jakie jest Twoje największe marzenie? Mam nadzieję, że po tym artykule nie będziesz mieć problemu z udzieleniem odpowiedzi i od razu przejdziesz do działania. Trzymam mocno kciuki!

Ściskam cieplutko,
Gosia

planer kalendarz 2024

Artykuł Jak spełnić swoje marzenia? 7 ważnych zasad pochodzi z serwisu DREAM & CREATE.

]]>
https://dreamandcreate.pl/jak-spelnic-swoje-marzenia-7-waznych-zasad/feed/ 0
Jak mieć więcej czasu? 8 genialnych sposobów https://dreamandcreate.pl/jak-miec-wiecej-czasu-8-genialnych-sposobow/ https://dreamandcreate.pl/jak-miec-wiecej-czasu-8-genialnych-sposobow/#comments Sun, 09 Feb 2020 00:18:00 +0000 https://dreamandcreate.pl/?p=1551 Godzina 01:07 w nocy. Najwyższa pora iść spać, bo za 7 godzin obudzi mnie moja Córeczka, a ja zamiast przebrać się w piżamę, zastanawiam się: “A może by tak wydłużyć dobę?” Dam sobie rękę uciąć, że nie jeden raz potrzebowałaś dodatkowych godzin, żeby zrealizować to, co sobie zaplanowałaś. I choć nie ma żadnego magicznego zaklęcia, […]

Artykuł Jak mieć więcej czasu? 8 genialnych sposobów pochodzi z serwisu DREAM & CREATE.

]]>
dream and create jak miec wiecej czasu

Godzina 01:07 w nocy. Najwyższa pora iść spać, bo za 7 godzin obudzi mnie moja Córeczka, a ja zamiast przebrać się w piżamę, zastanawiam się: “A może by tak wydłużyć dobę?” Dam sobie rękę uciąć, że nie jeden raz potrzebowałaś dodatkowych godzin, żeby zrealizować to, co sobie zaplanowałaś. I choć nie ma żadnego magicznego zaklęcia, które pomoże Ci ten czas odzyskać, to są za to skuteczne sposoby na wygospodarowanie dodatkowych godzin w ciągu dnia. 🙂

Jeśli myślisz, że kontynuowałam pisanie tego artykułu o pierwszej w nocy, to mogę Cię uspokoić, że posłusznie zamknęłam laptopa i poszłam spać. Wiele osób rezygnuje z kilku godzin snu by zyskać więcej czasu, ale nie tędy droga. Zamiast rezygnować ze snu, który znacząco wpływa na Twoją produktywność w ciągu dnia, wypróbuj poniższe sposoby na zyskanie ekstra godzin w Twoim napiętym grafiku.

1. Planowanie i priorytety

Mój ulubiony sposób na zaoszczędzenie czasu. Rozpocznij od przeanalizowania jak wygląda Twój dzień i przyglądnij się wszystkim czynnościom, które wykonujesz. Dlaczego to takie istotne? Może się bowiem okazać, że wykonujesz zadania, które można spokojnie zrobić innego dnia, bo nie są ani ważne, ani pilne. Możesz też odkryć, że więcej czasu poświęcasz na czynności nieproduktywne, a mówiąc dosadniej: marnujesz czas. Sama mam czasem takie dni, że czas przecieka mi przez palce, ale staram się jak najszybciej wrócić na dobrą drogę. To, co bardzo w tym pomaga, to planowania dnia dzień wcześniej i wyznaczanie priorytetów (pisałam o tym dużo TUTAJ). Nie zapominaj również o planowaniu rodzinnym i podziale obowiązków – przecież nie wszystko musi być na Twojej głowie, prawda?

To może Cię zainteresować:
Jak zaplanować cele na Nowy Rok?

planer kalendarz 2024

2. Praca w blokach tematycznych

Bardzo dobrym sposobem, na zwiększenie efektywności, a tym samym zwiększenie ilości wolnego czasu, jest praca w blokach tematycznych, czyli pogrupowanie podobnych zadań razem, które można wykonać za jednym podejściem. Dzięki temu pracujesz w skupieniu, nie tracisz czasu na wdrażanie się w nowy typ zadania, które np. wymaga innych narzędzi, akcesoriów, dokumentów, plików, otoczenia. Potrzebujesz przykładów? Ależ proszę:

  • Zadania adminowe – np. odpisywanie na maile, telefony, papierkowa robota
  • Zakupy – zaplanuj sobie pół dnia na obskoczenie kilku sklepów, do których i tak planowałaś się wybrać
  • Porządki w domu – przeznacz jeden konkretny dzień na generalne porządki, u większości osób jest to zwykle sobota
  • Praca twórcza – pisanie artykułów, książek, malowanie, komponowanie muzyki, fotografia
  • Spotkania – planując spotkania biznesowe, ustaw je sobie na ten sam dzień, tak by były w miarę jedno po drugim (w zależności od tego, ile czasu potrzebujesz na przerwę) i najlepiej w podobnej lokalizacji, żeby nie tracić czasu na zmianę miejsca
  • Gotowanie na kilka dni, a nawet i tydzień i mrożenie/pasteryzowanie posiłków

3. Delegowanie

Mam nadzieję, że wiesz, że wcale nie musisz być Zosią-Samosią i wykonywać wszystkie zadania samodzielnie? Często tłumaczymy się: “no bo przecież ja to zrobię najlepiej”, ale to tylko kiepska wymówka, którą sami sobie wmawiamy. Czasami lepiej zlecić pracę osobie, która jest ekspertem w konkretnym temacie i wykona ją dla Ciebie porządnie, tym samym odciążając Cię, bo np. nie lubisz tego robić. Zamiast męczyć się, głowić i tracić cenny czas, warto oddelegować zadanie profesjonalistom, a zaoszczędzony czas wykorzystać w inny produktywny sposób.

Nie lubisz sprzątać? Zatrudnij pomoc do sprzątania, np. raz w tygodniu na kilka godzin. Prowadzisz własną firmę i stale brakuje ci czasu? Zatrudnij asystentkę, która ogarnie za Ciebie m.in zadania adminowe i inne formalności. Bardzo popularne są teraz Wirtualne Asystentki, które wykonują dla Ciebie pracę, pracując zdalnie. Oczywiście takie udogodnienie musi to nam się opłacać finansowo, więc trzeba to sobie przekalkulować (Ile zarabiam za godzinę mojej pracy? Ile będę płacić za godzinę pracy dla mnie?). W moim przypadku i mojego biznesu, na pewno będzie to księgowość, którą zlecę ekspertowi od samego początku, bo kompletnie się na tym nie znam. Jak to mówią, “czas to pieniądz, a w przypadku zlecania zadań odpłatnie to wyrażenie nabiera jeszcze większego znaczenia.

dream and create jak miec wiecej czasu 2

4. Odpuszczanie i asertywność

Temat rzeka i zagadnienie z którym sama miałam największy problem. Nigdy nie byłam osobą asertywną, a po 30 latach zaczęło mnie to strasznie męczyć, więc w końcu zaczęłam nad tym pracować i już zauważam mnóstwo korzyści (pisałam o tym TUTAJ) Mogłabym się w tym miejscu nieźle rozpisać, ale przecież chcesz się dowiedzieć, jak mieć więcej czasu, więc do brzegu! Co możesz zrobić? Zacznij mówić “NIE” i nie bierz na siebie wszystkiego, o co Cię poproszą. Na pewno nie raz zgadzałaś się na coś, by nie urazić drugiej osoby odmową, a w środku w Tobie aż się kotłowało, bo to tylko oznaczało, że znowu się w coś wkopałaś. Chyba każdy z nas zna takie osoby, które co chwile zawracają nam głowę “drobnymi przysługami”, na które automatycznie się zgadzamy “bo tak wypada”.

Nie możesz brać odpowiedzialności za to, jak druga osoba przyjmie odmowę, ale możesz zadbać o swoje szczęście i wykorzystać Twoje osobiste prawo do mówienia “NIE”. Prosić zawsze można, ale zgadzać się nie trzeba!

Sami również jesteśmy dla siebie zagrożeniem, stawiając sobie wysoko poprzeczkę i tworząc nierealne listy zadań, np. za mało czasu na ich wykonanie lub za dużo projektów na raz. To, co możesz w takim przypadku zrobić, to odpuszczać i skracać listę, uwzględniając kontekst i Twoje moce przerobowe. Na dłuższą metę pomoże Ci to skupić się na priorytetach i szybciej osiągnąć pożądany efekt.

planer kalendarz 2024

5. Multitasking

Wielu ludzi uważa, że multitasking to powód do dumy, bo oznacza, że umiemy ogarniać wiele spraw na raz. W rzeczywistości, wielozadaniowość nie jest dobra, bo obniża naszą wydajność, ponieważ nasz mózg potrafi skupić się tylko na jednej rzeczy na raz. Kiedy starasz się wykonać dwie czynności jednocześnie, Twój mózg nie ogarnia i żadne z tych zadań nie zostanie porządnie wykonane. W efekcie, multitasking Cię spowalnia, a Ty tracisz cenny czas.

Dlaczego więc uwzględniam to w sposobach na zyskanie czasu? Z jednej strony, możesz od dziś zacząć się kontrolować i unikać wielozadaniowości. Z drugiej strony, chcę Cię zachęcić do multitaskingu, ale tylko i wyłącznie w przypadku, gdy jedna z czynności jest zautomatyzowana lub jest to sytuacja od nas niezależna! Co mam na myśli? Przede wszystkim rutynowe zajęcia, które można wykonywać podczas innych czynności. Podam Ci kilka przykładów z mojego podwórka:

  • Gdy gotuję obiad [czynność zautomatyzowana], słucham filmików z YouTube, np. wywiady, Ted Talk itp.
  • Sprzątając mieszkanie [czynność zautomatyzowana], słucham audiobooka lub podcastów (jeśli nie muszę robić z nich notatek)
  • Stojąc w kolejce [sytuacja niezależne od nas], odpisuję na maile i czyszczę skrzynkę mailową
  • W samolocie [sytuacja niezależne od nas] robię porządki na telefonie i usuwam niepotrzebne zdjęcia i filmiki

6. Deadline i limity czasowe

Jeśli spędzasz wiele godzin, dni lub tygodni nad projektem, który możnaby ukończyć w zdecydowanie krótszym czasie, to znak, że nie masz wyznaczonego terminu jego ukończenia, czyli deadlinu. Zwykle jest tak, że im mamy więcej czasu, tym dłużej wykonujemy określone zadanie i dotyczy to praktycznie każdego rodzaju czynności – pisania, nauki, sprzątania, pracy… Bardzo często wpływ na to mają 2 szkodliwe mechanizmy – prokrastynacja i perfekcjonizm. Być może w Twoją codzienność wkradła się prokrastynacja i stale odkładasz zadanie na później, zamiast uporać się z nim jak najszybciej. Sama dobrze wiesz, ile wymówek znajdujesz, byle tylko nie wziąć się do roboty. Sytuację pogorszyć może również perfekcjonizm – zadania wydłużają się, bo zależy nam na jak najlepszych efekcie końcowym. Z perfekcjonizmem walczę już od kilku lat i doskonale rozumiem, jak bardzo potrafi zaszkodzić, zamiast pomóc.

Jeśli masz problem z pilnowaniem czasu, pomocne mogą okazać się różne aplikacje na telefon, strony www (np. http://e.ggtimer.com/) czy wtyczki na przeglądarkę internetową (o nich wspominam poniżej).

Na koniec jeszcze moja ekstra rada: jeśli chcesz coś przesłuchać lub obejrzeć w krótszym czasie, ustaw sobie przyśpieszenie np. x1.5  – możesz nawet nie zauważyć różnicy, a w skali tygodnia, czy miesiąca pozwoli Ci to zaoszczędzić naprawdę sporo czasu!

dream and create jak miec wiecej czasu

7. Rozpraszacze

Skłamałabym, mówiąc, że nic mnie nie rozpraszało podczas pisania tego artykułu. I jeśli jakimś cudem jeszcze nie wiesz, to powiem to głośno: jaki to jest ogromny złodziej czasu! Rozpraszacze robią wszystko, żeby przegonić Twoją motywację i samodyscyplinę, przekierowując Twoją uwagę z produktywnych zadań w stronę nieproduktywnych czynności. Najgorszy z nich, który pochłania nas bez reszty, to świat online. Mówisz sobie: “Sprawdzę tylko szybko maile”, a po godzinie zastanawiasz się, jakim cudem oglądasz teraz zdjęcia kotów na Instagramie”. Tak, właśnie straciłaś sporo cennego czasu. Dobra wiadomość jest taka, że możesz łatwo się przed tym ustrzec, eliminując rozpraszacze – w tym przypadku, przechodząc w tryb offline. Jeśli Twoja praca tego nie wymaga, nie korzystaj z internetu, by nie kusiło Cię zaglądanie do social media. Na telefonie wyłącz powiadomienia, a najlepiej przejdź w tryb samolotowy, by nic i nikt nie zawracał Ci głowy!

W tym miejscu mogę Ci polecić 5 wtyczek do przeglądarki Chrome, które pomogą Ci rozprawić się z rozpraszaczami:

  • StayFocusd – wybierasz strony, które chcesz zablokować na określony odcinek czasu, np. facebook na 2 godziny, czy YouTube na 10 godzin.
  • Kill News Feed – tymczasowo usuwa (tj. blokuje) newsfeed na Facebooku, pozostawiając resztę funkcji, np. wysyłanie wiadomości.
  • Webtime Tracker, RescueTime, Toggl Button, czy Boosted – mierzą czas, jaki spędzasz na poszczególnych stronach, dzięki czemu możesz prześledzić swoje zachowanie i nawyki, by móc wyciągnąć wnioski i wprowadzić zmiany.

Oczywiście poza światem online, rozpraszaczami mogą być również inne czynności, które warto wyeliminować, np. przekładanie co chwilę rzeczy na biurku, sprzątanie mieszkania (większość studentów ma czyste pokoje podczas nauki do egzaminów ;)), częste wycieczki do kuchni, by zrobić sobie 5-tą kawę/herbatę i coś do jedzenia. Najlepiej, jeśli wyrobisz sobie nawyk pilnowania porządku, sprzątania po sobie i odkładania rzeczy na miejsce, od razu, gdy skończysz ich używać. A zanim zabierzesz się za pracę, upewnij się, że Twój brzuch nie zacznie niespodziewanie burczeć.

8. Wykorzystuj przerwy

Zanim zostałam Mamą, nie doceniałam tego, jak wiele można zrobić, wykorzystując wszystkie możliwe przerwy w ciągu dnia. Miałam świadomość, a zarazem luksus w postaci czasu wolnego, który mogłam sobie bezkarnie wydłużać. Aktualnie mój plan dnia w dużej mierze podyktowany jest moją Córeczką i to ja muszę dostosować się do niej, a nie ona do mnie. A ponieważ codziennie czekają na mnie przeróżne zadania do zrealizowania, musiałam nauczyć się wykorzystywać chwilę, w których nie jestem Agatce potrzebna. Najwięcej udaje mi się zrobić gdy śpi – wieczorem, gdy idzie spać, ja mam czas dla siebie i swoje przyjemności (to głównie o tej porze piszę bloga) oraz czas z mężem. Jest też jedna drzemka w ciągu dnia – gdy zasypia w domu, ogarniam obowiązki domowe, a gdy na spacerze, słucham podcastów. W ciągu dnia pojawiają się też krótsze przerwy, które aż się proszą, żeby z nich skorzystać. Oczywiście nie dajmy się zwariować, wiadomo, że potrzebujemy przerw na regenerację (szczególnie, gdy tak jak ja opiekujesz się małym dzieckiem), ale to wcale nie oznacza, że musi to być nicnierobienie.

  • Czekasz, aż ugotuje się makaron? Nastaw pranie lub umyj naczynia
  • 10 minut wolnych w pracy? Zrób sobie kawę i zadzwoń do Mamy, spytać jak się czuje
  • Czekasz na autobus po pracy/szkole? To jest właśnie dobry moment, kiedy możesz pozwolić sobie na wspomniane wcześniej rozpraszacze, takie jak scrollowanie Instagrama, czy Facebooka. 😉
  • Wolne 5 minut? Zrób listę zakupów spożywczych na następny tydzień

To może Cię zainteresować:
5 produktywnych nawyków, dzięki którym odniesiesz sukces

Stosujecie już może któreś z wyżej omówionych sposobów? A może macie jakieś inne sprawdzone metody na zaoszczędzenie lub zyskanie czasu? Koniecznie dajcie znać! 🙂

Ściskam cieplutko,

Gosia

planer kalendarz 2024

Artykuł Jak mieć więcej czasu? 8 genialnych sposobów pochodzi z serwisu DREAM & CREATE.

]]>
https://dreamandcreate.pl/jak-miec-wiecej-czasu-8-genialnych-sposobow/feed/ 1
Planujesz cele na Nowy Rok? Nie popełnij tych 5 błędów! https://dreamandcreate.pl/planujesz-cele-na-nowy-rok-nie-popelnij-tych-5-bledow/ https://dreamandcreate.pl/planujesz-cele-na-nowy-rok-nie-popelnij-tych-5-bledow/#respond Thu, 09 Jan 2020 00:20:00 +0000 https://dreamandcreate.pl/?p=1555 Od czego zacząć planowanie roku?

Jeśli myślisz, że pierwszym krokiem jest oddzielenia starego roku grubą krechą i zrobienie sobie postanowień noworocznych, to jesteś w dużym błędzie - i to podwójnym!

Artykuł Planujesz cele na Nowy Rok? Nie popełnij tych 5 błędów! pochodzi z serwisu DREAM & CREATE.

]]>
jak zaplanowac cele dream and create

Gdyby kilka lat temu ktoś przeszczepił mi do głowy całą wiedzę na temat planowania, organizowania się i produktywności, którą zdobyłam w 2019 roku, to bym całowała po stopach i nosiła na rękach! Serio! 2020 jest moim najlepiej zaplanowanym rokiem i taka jestem z siebie dumna i podekscytowana, że mam zamiar podzielić się z Tobą całą tą wiedzą, która pomoże mi zrealizować moje cele – a w przyszłości i Twoje. To co, zaczynamy? 🙂

W minionym roku przekroczyłam magiczną 30-tkę i w końcu postanowiłam wziąć szczęście w swoje ręce. Postanowiłam, że najwyższa pora zawalczyć o spełnienie moich marzeń, a w tym celu musiałam nauczyć się, jak tego dokonać – i już to wszystko wiem (a przynajmniej te najważniejsze sprawy) i w 2020 będę wdrażać to w życie.

Od czego zacząć planowanie roku?

Jeśli myślisz, że pierwszym krokiem jest oddzielenia starego roku grubą krechą i zrobienie sobie postanowień noworocznych, to jesteś w dużym błędzie – i to podwójnym!

BŁĄD NR 1: Brak podsumowania i analizy ubiegłego roku

Odkąd pamiętam, zawsze ekscytowałam się 1. stycznia, bo mogłam odciąć się myślami od wszystkich niepowodzeń z poprzedniego roku i zacząć kolejny z czystą kartą. Entuzjastyczne spisywałam moje postanowienia, a już po miesiącu okazywało się, że mi nie wychodzi. Po kilku miesiącach o nich zapomniałam, a w grudniu miałam wyrzuty sumienia, że się nie udało. No i nie miało prawa się udać, skoro nie wyciągnęłam żadnych lekcji z poprzedniego roku, kiedy schemat wyglądał dokładnie tak samo! Też to przerabiałaś? Największy błąd, jaki popełniałam już na starcie, to brak dokładnego podsumowania roku ubiegłego. Skoro mi się nie udało, to pasowałoby się dowiedzieć dlaczego tak się stało?   Tym razem postanowiłam poświęcić dużo czasu na zrobienie takiej analizy i zainspirowana Olą Panią Swojego Czasu oraz Kasią z Worqhop, odpowiedziałam sobie na następujące pytania:

  1. Jakie były moje cele na 2019 rok?
  2. Co udało mi się zrealizować? (oszacowałam %, ale można też na skali 1-10)
  3. Czego nie zrealizowałam?
  4. Co zrealizowałam dodatkowo?
  5. Z czego jestem zadowolona?
  6. Co mi pomagało? Co, lub kto mnie motywuje/inspiruje?
  7. Co mi przeszkadzało? Czego miałam za dużo? Czego miałam za mało?
  8. Co było stratą czasu?
  9. Co było źródłem stresu i zmartwień?
  10. Za co jestem wdzięczna?
  11. Co wywarło największy wpływ na moje życie?

Po takim podsumowaniu, możesz dostrzec we wnioskach pewne prawidłowości, które pojawiają się u Ciebie co roku, gdy zaczynasz planować, ale wcześniej ich sobie nie uświadamiałaś. Sama przez to przechodziłam i notorycznie popełniałam te same błędy, bo nie poświęcałam większej uwagi pewnemu bardzo ważnemu zagadnieniu, a mianowicie: jak wygląda moje podejście do realizacji celów? Byłam przekonana, że planuje perfekcyjnie, no ale już z wdrożeniem planów w życie i realizowaniem celów było gorzej. Czyja to była wina? A no moja, bo nie przeanalizowałam wielu istotnych kwestii, o których opowiadała ostatnio Pani Swojego Czasu – gorąco Wam polecam obejrzeć to video, ponieważ naprawdę warto odpowiedzieć sobie na wymienione w nim przez Olę pytania.

Odpowiadając sobie na wszystkie pytania (zarówno te powyższe, jak i z filmiku), dowiesz się, jakie błędy popełniałaś do tej pory – chyba nie muszę mówić, co masz z tą wiedzą zrobić? 😉

planer kalendarz 2024

BŁĄD NR 2: Nie znasz swoich wartości

Podsumowanie zrobione, błędy przeanalizowane, wnioski wyciągnięte – połowa roboty za mną. Młodsza ja już zabrałaby się podekscytowana za planowanie 2020, ale tym razem już wiem, że przede mną teraz najważniejsza część, a więc:

Jakie są moje wartości? Jakimi wartościami chcę się kierować w 2020?

Chyba zawsze podświadomie wiedziałam, co w życiu jest dla mnie najważniejsze, mając swoje wartości zanotowane gdzieś z tyłu głowy, ale NIGDY nie zastanawiałam się, jaki mają wpływ na moje życie. To właśnie wartości nadają naszemu życiu kierunek, więc zrozumiałe jest, że powinniśmy uwzględniać je podczas planowania przyszłości. Tym razem dokładnie zastanowiłam się, co ma dla mnie największe znaczenie i wypisałam sobie moje wartości na 2020: Szczęście, Rodzina, Samorozwój, Miłość, Niezależność, Spełnienie, Zdrowie, Kreatywność, Autentyczność.

dream and create wartosci

Zastanów się i wypisz sobie te najważniejsze dla Ciebie (najlepiej tak z max 8-10), bo właśnie skupiając się wokół nich, będziesz formułować swoje cele.

BŁĄD NR 3: Postanowienia zamiast celów!

A no właśnie, a propos celów. To właśnie cele powinnaś formułować – nie jakieś tam postanowienia noworoczne! O mamuniu, ile ja razy popełniłam ten błąd! Aż wstyd przyznać, że bezmyślnie powtarzałam to przez połowę mojego życia. No, bo skoro wszyscy formułują sobie POSTANOWIENIA noworoczne, to ja nie będę inna i też spiszę swoje. No i spisywałam je rok w rok i najgorsze w tym wszystkim jest to, że co roku były praktycznie takie same, m.in: Schudnę, Nie będę jeść słodyczy, Będę dużo ćwiczyć. A powtarzały się przez to, że nie udawało mi się ich zrealizować przed końcem roku. Dlaczego? Bo nie były to konkretne cele, które poprawnie sformułowane doprowadziłyby mnie do sukcesu, a jedynie postanowienia przybierające formę marzeń, które pozbawione są doprecyzowania co oznaczają i jakiego konkretnie efektu się spodziewam.

Przykładowo, w dużym uproszczeniu:

  • Zamiast zapisać: “Schudnę”, lepiej sformułować cel: “Do (tutaj data) będę ważyć 62kg”.
  • Zamiast “Będę dużo ćwiczyć”, zapisz: “Będę ćwiczyć 5x w tygodniu”.

Uwzględnij działanie, jakie doprowadzi do zrealizowania celu oraz efekt, którego się spodziewasz. Zanim jednak zabierzesz się za formułowanie celów, pora na mega istotny krok, którego nie powinnaś przeoczyć!

BŁĄD NR 4: Brak sprecyzowanej wizji

Wizja! Słowo klucz, które odgrywa ogromną rolę w planowaniu przyszłości i formułowaniu celów. Cele wychodzą z wizji, bo to wizja pomaga utrzymać cele w ryzach i nakierowywać nas na odpowiednie tory, jeśli na chwilę z nich zboczymy. Upraszczając: najpierw tworzysz swoją wizję, a dopiero potem, na jej podstawie formułujesz swoje cele. Chyba każdy z nas ma gdzieś z tyłu głowy jakąś swoją wizję przyszłości (prywatną lub zawodową), ale kluczowe jest, by dokładnie zastanowić się, czego oczekujemy od przyszłości, a następnie to spisać.

Jaka powinna być wizja? Długoterminowa, skupiająca się na Twojej sytuacji za określoną ilość czasu, np. 3, 5 czy 10 lat (sama decydujesz, jak bardzo chcesz wybiec w przyszłość), ale nie musi być szczegółowa.

Ważne, żebyś wiedziała, jaką chciałabyś mieć przyszłość. Kim chciałabyś być? Co chciałabyś mieć? Kogo byś w niej chciała? Czego lub kogo byś w niej NIE chciała?

Jeśli chcesz i potrzebujesz dobrze przygotować się do tego zadania, możesz spisać sobie jak wyglądało Twoje życie np. 5 lat temu, jak wygląda teraz i jak je widzisz za kolejne 5 lat. Jeśli mimo to, masz problem ze sformułowaniem wizji, możesz zrobić sobie na papierze kreatywną “burzę mózgów” i spisać co Ci serce i rozum podpowiadają, w postaci mapy myśli. Ja swoją wizję spisałam na następne 10 lat, odpowiadając na wyżej wymienione pytania, a mapę myśli zrobiłam sobie na 2020/2021 rok.

BŁĄD NR 5: Zbyt ogólne i nierealne cele

Ok, masz już spisaną wizję i chcesz się zabrać za formułowanie celów. Tylko jak? Najłatwiej Ci będzie, jeśli na wstępie dokonasz sobie podziału. Najprostszy z nich to podział na cele osobiste i cele zawodowe, ale lepszym rozwiązaniem jest podzielenie ich sobie na kilka kategorii, np wykorzystując do tego “koło życia” (ang. “wheel of life”), składające się z 7-8 kategorii (w internecie znajdziesz wiele różnych wersji), które są ważne dla każdego człowieka i powinny być zaspokajane w równym stopniu. A są to:

  1. Kariera/Biznes
  2. Finanse
  3. Duchowość
  4. Zdrowie i samopoczucie
  5. Samorozwój
  6. Rodzina
  7. Relacje międzyludzkie
  8. Rozrywka
dream and create kolo zycia

Możesz dowolnie je modyfikować i stworzyć swoje “koło życia” według swoich potrzeb – najważniejsze, byś mogła przyporządkować swoje cele do narzuconych przez siebie kategorii. Jeśli wolisz, możesz zacząć od końca – najpierw wypisz sobie wszystkie swoje cele, a dopiero na końcu pogrupuj je tak, by utworzyły razem kilka kategorii.

Oczywiście miej na uwadze, że cele powinny być realne (ciężko będzie Ci ćwiczyć 5x w tygodniu, jeśli aktualnie jesteś nieaktywna fizycznie) i powinny uwzględniać Twój kontekst (np. czy dysponujesz określoną ilością wolnego czasu każdego dnia żeby poświęcić go na realizację celu).

Dbając o to, by nie popełnić 5 wyżej wymienionych błędów planowania, zapewnisz sobie odpowiednie warunki do pracy nad swoimi celami, których stopniowa realizacja będzie przybliżać Cię do finalnego sukcesu. A chyba o to właśnie chodzi, no nie? 🙂

Trzymam mocno kciuki, byś pod koniec 2020 roku mogła poklepać się po ramieniu za listę odhaczonym celów i dobrze wykonaną robotę. Wierzę, że Ci się uda!

Ściskam cieplutko,

Gosia

planer kalendarz 2024

Artykuł Planujesz cele na Nowy Rok? Nie popełnij tych 5 błędów! pochodzi z serwisu DREAM & CREATE.

]]>
https://dreamandcreate.pl/planujesz-cele-na-nowy-rok-nie-popelnij-tych-5-bledow/feed/ 0
Jedna prosta metoda, dzięki której każdy Twój prezent będzie trafiony https://dreamandcreate.pl/jedna-prosta-metoda-dzieki-ktorej-kazdy-twoj-prezent-bedzie-trafiony/ https://dreamandcreate.pl/jedna-prosta-metoda-dzieki-ktorej-kazdy-twoj-prezent-bedzie-trafiony/#respond Sat, 30 Nov 2019 13:08:48 +0000 http://testy.promoteit.pl/?p=61 Do Świąt pozostał niecały miesiąc – dla jednych AŻ miesiąc, ale dla większości osób zdecydowanie TYLKO tyle. Lista rzeczy do zrobienia przed przerwą świąteczną jest długa (ja mam jeszcze sporo tych zadań do odhaczenia), a przecież jest jeszcze druga bardzo ważni lista, o której nie możemy zapomnieć – lista prezentów! Jeśli co roku zadawanie sobie […]

Artykuł Jedna prosta metoda, dzięki której każdy Twój prezent będzie trafiony pochodzi z serwisu DREAM & CREATE.

]]>

Do Świąt pozostał niecały miesiąc – dla jednych AŻ miesiąc, ale dla większości osób zdecydowanie TYLKO tyle. Lista rzeczy do zrobienia przed przerwą świąteczną jest długa (ja mam jeszcze sporo tych zadań do odhaczenia), a przecież jest jeszcze druga bardzo ważni lista, o której nie możemy zapomnieć – lista prezentów! Jeśli co roku zadawanie sobie pytania “Co mam kupić pod choinkę?!” spędza Ci sen z powiek, to koniecznie poznaj mój sposób na kupowanie zawsze trafionych upominków.

Nie pomylę się, jeśli stwierdzę, że każdy z nas uwielbia otrzymywać prezenty. Przecież to takie miłe, że ktoś chce nam coś podarować, sprawiając tym samym ogromną radość – szczególnie, gdy robi to bezinteresownie. Jest w końcu tyle rzeczy, które nam się marzą, a na które nie możemy sobie aktualnie pozwolić, lub po prostu szkoda nam na nie pieniędzy. Ale jeśli ktoś inny nam je sprezentuje, to już inna historia, bo jesteśmy wtedy poniekąd rozgrzeszeni z ich posiadania, no nie? Chyba właśnie dlatego tak bardzo lubimy wierzyć w Świętego Mikołaja, który znajduje się gdzieś w naszym najbliższym otoczeniu i wysłucha naszych grudniowych zachcianek. 😉

Jest jednak druga grupa osób, do których również i ja się zaliczam, która o wiele bardziej woli wręczać prezenty, niż je otrzymywać. Zawsze niezręcznie się czuję, gdy ktoś sprawia mi taką formę niespodzianki, nigdy też nie potrafiłam przyjmować komplementów. I może właśnie dlatego tak bardzo podoba mi się stawanie po drugiej stronie i bycie osobą, która uszczęśliwia, a nie jest uszczęśliwiana? Ale nie zrozumcie mnie źle, sama też uwielbiam, gdy ktoś specjalnie dla mnie przygotowuje niespodzianki i naprawdę ogromnie je doceniam (chociaż zwykle nie mogę przestać się zastanawiać, czym sobie na nie zasłużyłam). Tak właśnie było, gdy dzień po moich 30-tych urodzinach poleciałam do Polski, a w domu czekało na mnie mnóstwo balonów w moim ulubionym kolorze rose gold oraz ogromny spersonalizowany tort, na widok którego rozbeczałam się ze wzruszenia.

Dlaczego więc o wiele bardziej wolę dawać i tak bardzo do tego zachęcam? Tak na chłopski rozum, proces przygotowywania niespodzianki lub kupowania prezentu trwa o wiele dłużej niż samo ich przyjmowanie/odpakowywanie, a więc radość jest większa (bardziej rozciągnięta w czasie), gdy dajemy, niż gdy tylko bierzemy. Proste, prawda? 🙂

No dobra, ale jak tu dawać trafione prezenty, skoro – pomimo dobrych chęci – pomysłów na nie brak? Naprawdę ciężko byłoby znaleźć osobę, która nigdy nie głowiła się nad wymyślaniem pomysłów na prezent. Ideą wręczania prezentu jest sprawienie obdarowywanej osobie radości, ale jak to zrobić, skoro wszystkie nasze pomysły wydają nam się niewystarczająco interesujące lub też nie spełniają określonych przez nas kryteriów, np. cena? Sami pomyślcie, ile czasu średnio tracicie na zakupach w poszukiwaniu jakiejś inspiracji, czegoś, co akurat spodoba się drugiej osobie? Do dziś pamiętam, jak w dzieciństwie, gdy dysponowałam bardzo niewielkim kieszonkowym, szukałam dla Rodziców prezentów w sklepach z drobnymi upominkami (odpowiednimi na moją kieszeń). Nie mogłam wrócić do domu z pustymi rękami (przynajmniej tak sobie wtedy wmawiałam), więc w końcu coś kupiłam – Tata dostał ode mnie świeczkę przypominającą piwo w kuflu, a Mama drewnianego “bożka” siedzącego po turecku… ze sterczącą “trzecią nogą” (delikatnie mówiąc). Gdybym tylko wtedy wiedziała, że dostają ode mnie bezużyteczne prezenty, oszczędziłabym sobie teraz wstydu. I o ile o świeczce już dawno zapomnieli, to o drewnianej figurce pamiętają do dziś, bo znaleziono jej honorowe miejsce w kuchni przy okapie – na szczęście jest mało widoczna i ustawiona bokiem, żeby nie gorszyć gości. 😉

I to jest właśnie doskonały przykład na to, jak NIE kupować prezentów. Do dziś się zastanawiam, co mi wtedy strzeliło do głowy, żeby kupić takiego sprośnego “bożka”. Teraz, po latach, tłumaczę sobie, że to chyba właśnie zdanie sobie z czasem sprawy z poniesionej porażki pomogło mi zrozumieć i obiecać sobie samej przed sobą, że wszystkie moje kolejne prezenty będą wyłącznie przemyślane i trafione.

Żeby ułatwić sobie zadanie, zaczęłam więc najnormalniej w świecie pytać członków Rodziny wprost: “Co chcesz dostać na prezent?(nie ja pierwsza i nie ja ostatnia), licząc na to, że w końcu nie będę mieć już problemów z kupowaniem prezentów. Skoro ja odpowiadałam na to pytanie od najmłodszych lat, pisząc listy do Świętego Mikołaja, to niech inni też się przyznają, jakie mają marzenia lub zachcianki. Przecież każdy jakieś ma. I w tym miejscu przypomnij sobie, ile razy na zadawane przez Ciebie pytanie “Co chcesz dostać na prezent?” otrzymałaś/-eś bardzo pomocną odpowiedź: “Nic nie potrzebuję”. Chciałabym teraz napisać, że te trzy słowa mają za zadanie odwrócenie naszej uwagi od kupowania prezentów, żebyśmy za bardzo się nimi nie przejmowali, ale niestety jest wręcz przeciwnie – działają one zwykle jak płachta na byka i sprawiają, że chce aż się z desperacji (czytaj: niewiedzy, co kupić) wyrywać sobie włosy z głowy (w ekstremalnych przypadkach), bo oznaczają, że takiej osobie będzie po prostu ciężej dogodzić.

Zamiast wierzyć, że takie osoby naprawdę nic nie potrzebują, uświadom sobie, że często (choć nie zawsze) kryje się za tym coś więcej, m.in:

  • Nie mają czasu i/lub nie chce im się zastanawiać
  • Nie potrafią przywołać konkretnego pomysłu z pamięci
  • Boją się, że pomysł na prezent będzie za drogi
  • Nie chcą mówić wprost
  • Obawiają się krytyki
  • Wstydzą się swojego pomysłu
  • Fałszywa skromność
Dopiero mając 20-parę lat odkryłam, jak sobie poradzić z takimi delikwentami. Moje cechy charakteru mi w tym bardzo pomagają, a mówiąc dokładniej: bycie świetnym obserwatorem i uważnym słuchaczem. Spędzając wspólnie czas, pojawiają się różne okazje, w których druga osoba wspomina (często przy okazji jakiegoś innego tematu lub w trakcie wykonywanej czynności) rzeczy, które szczególnie się jej podobają, których potrzebuje, które może kiedyś sobie kupi itp. Naszym zadaniem jest wówczas wyłapywać na bieżąco takie pomysły na prezent (które dostajemy niemalże podane na tacy) i zapisywać je sobie w dyskretnym miejscu. Ja zawsze zapisuję je najpierw w telefonie (zwykle w wersji roboczej na mailu), a potem przepisuję na dedykowaną stronę w moim planerze, gdzie zbiorczo gromadzę pomysły dla wszystkich najbliższych mi osób, którą na bieżąco aktualizuję.
Pomysł ten sprawdza się i w drugą stronę – sama również zapisuję swoje małe marzenia i zachcianki (wyłącznie te przemyślane), przypisane do konkretnych kategorii, np. Książki, Dom, Uroda, Zdrowie, Ubrania, itp. Gdy najbliżsi pytają mnie, co chciałabym dostać na prezent, zamiast odpowiadać lekceważąco, że nic nie potrzebuję, ja mam już w zanadrzu gotowe propozycje z różnych przedziałów cenowych, dzięki czemu mogę podsunąć im nawet kilka opcji do wyboru. Taką samą listę stworzyłam również dla mojej córeczki Agatki, bo to ona zdecydowanie dostaje najwięcej prezentów. 😉
Mogę Ci obiecać, że jeśli w najbliższym czasie stworzysz sobie taką listę pomysłów na prezenty dla najbliższych, zacznie się ona stopniowo zapełniać, a Ty już nie będziesz tracić więcej czasu na rozkminianie tematu. No, to do roboty – podziękujesz mi później! 😉
Ściskam,
Gosia
planer kalendarz 2024

Artykuł Jedna prosta metoda, dzięki której każdy Twój prezent będzie trafiony pochodzi z serwisu DREAM & CREATE.

]]>
https://dreamandcreate.pl/jedna-prosta-metoda-dzieki-ktorej-kazdy-twoj-prezent-bedzie-trafiony/feed/ 0
Subtelnie mówię F*CK https://dreamandcreate.pl/subtelnie-mowie-fuck/ https://dreamandcreate.pl/subtelnie-mowie-fuck/#respond Thu, 31 Oct 2019 09:04:29 +0000 http://testy.promoteit.pl/?p=107 Książka tak popularna, że chyba nie trzeba jej przedstawiać. Zaintrygowana tytułem, który przemówił do mnie błyskawicznie, sięgnęłam po nią z dobrze mi znanym uczuciem podekscytowania, które pojawia się za każdym razem, na widok nowej i intrygującej lektury. Moja pierwsza myśl: “Może w końcu nauczę się, jak przestać się przejmować opinią innych osób na mój temat?”. […]

Artykuł Subtelnie mówię F*CK pochodzi z serwisu DREAM & CREATE.

]]>
subtelnie-mowie-fuck
Książka tak popularna, że chyba nie trzeba jej przedstawiać. Zaintrygowana tytułem, który przemówił do mnie błyskawicznie, sięgnęłam po nią z dobrze mi znanym uczuciem podekscytowania, które pojawia się za każdym razem, na widok nowej i intrygującej lektury. Moja pierwsza myśl: “Może w końcu nauczę się, jak przestać się przejmować opinią innych osób na mój temat?”. Dwie minuty później, już byłam poza księgarnią, trzymając w rękach książkę z mocno pomarańczową okładką.
Jesteście ciekawi, jaka była moja pierwsza myśl po przeczytaniu ostatniego zdania książki? FUCK! I nie, nie dlatego, że autor nadużywał tego słowa w książce albo dlatego, że doświadczyłam intelektualnego orgazmu. Wręcz przeciwnie! Po prostu byłam trochę rozczarowana i czułam niedosyt, bo oczekiwałam czegoś więcej po tej rozsławionej lekturze, reklamowanej jako światowy bestseller New York Times. Nie mam zamiaru zabierać się za jej recenzję, bo jestem pewna, że w Internecie znajdziesz ich mnóstwo, ale zebrałam dla Ciebie 11 ciekawych smaczków z tej książki do przemyślenia i ewentualnego wcielenia w życie.

Cel książki

Zanim jednak to zrobię, wspomnę tylko, że za cel tej książki Manson postawił sobie skłonienie czytelnika do głębszego zastanowienia się, co w życiu powinien uznać za istotne, a co nie. W jaki sposób? Przekształcając ból czytelnika w narzędzie, jego traum w siłę, a problemy w problemy nieco lepsze.

subtelnie-mowie-fuck

1. Nie próbuj

„Nasza kultura obsesyjnie koncentruje się dziś na nierealistycznie pozytywnych oczekiwaniach: Bądź szczęśliwszy. Bądź zdrowszy. Bądź najlepszy, lepszy od innych. Bądź mądrzejszy, szybszy, bogatszy, bardziej seksowny, bardziej popularny, bardziej wydajny, bardziej godny zazdrości, bardziej podziwiany. (…)

⇒ Te porady życiowe zafiksowane są na tym, czego nam brakuje – na tym co lepsze, ponadprzeciętne i mimo, że pozytywne, to w kółko nam przypominają kim NIE jesteśmy, jacy powinniśmy być.

2. Przejmuj się mniej

Świat stale Ci wmawia, że droga do lepszego życia to więcej, więcej, więcej – kupuj więcej, posiadaj więcej, rób więcej, pieprz więcej, bądź więcej. (…) Problem polega jednak na tym, że nadmierne przejmowanie się jest szkodliwe dla zdrowia psychicznego.

⇒ Zamiast przejmować się bardziej, przejmuj się mniej – tylko tym, co faktycznie istotne i najbliższe.

3. Zasada odwrotności

Tak bardzo martwisz się przez cały czas o to, czy postępujesz właściwie, że zaczyna martwić Cię sam fakt, że tak bardzo się martwisz? (…) Albo tak często odczuwasz smutek i samotność, że samo myślenie o tym jeszcze bardziej Twój smutek i samotność pogłębia.”

Zasada odwrotności: “Dążenie do bardziej pozytywnych doświadczeń jest samo w sobie doświadczeniem negatywnym. A akceptacja własnego doświadczenia negatywnego jest paradoksalnie sama w sobie doświadczeniem pozytywnym.“ (Allan Watts)
⇒ Im bardziej zależy nam, by stale czuć się lepiej, tym bardziej maleje nasza satysfakcja, bo pogoń za czymś pogłębia w nas poczucie, że nam tego czegoś brakuje.

4. Zwroty akcji

Olewanie to życiowe zwroty akcji (…). To wpatrywanie się w najbardziej przerażające i trudne wyzwania, jakie niesie nam życie, i podejmowanie mimo wszystko jakichś działań.

⇒ Dla przykładu, były nimi: nasza przeprowadzka do Hiszpanii, czy moje spontaniczne nagrywanie relacji na Instagram bez makijażu. Za bardzo przejmujemy się sytuacjami, które niepotrzebnie zaprzątają nam głowę i nie zasługują na przejmowanie się nimi.

5. Subtelna sztuka olewania

Mark w swojej książce wspomina “subtelną sztukę olewania”, która polega na nauczeniu się, jak się koncentrować w efektywny sposób i swoim przemyśleniom nadawać określone priorytety. Pokazuje, jak wybierać to, co jest dla nas istotne, a co nie jest, bazując na precyzyjnie określonych wartościach osobistych.

Co oznacza olewanie?

  1. Olewanie nie oznacza bycia obojętnym – oznacza brak problemu z bycia innym, w celu dochowania wierności swoim wartościom. Przejmować się można tylko tym, co istotne, a nieistotne – olewać.
  1. Abyśmy mogli olewać przeciwności, najpierw musi zależeć nam na czymś ważniejszym niż przeciwności. Gdy nie mamy problemów, umysł automatycznie znajduje sposób, by jakieś stworzyć, dlatego też musimy znaleźć w naszym życiu coś istotnego i znaczącego, by nie przejmować się kwestiami banalnymi i pozbawionymi znaczenia.
  2. To, czym się przejmujemy, wynika ZAWSZE z naszego wyboru – niezależnie od tego, czy zdajemy sobie z tego sprawę, czy nie. Olewanie nie jest czymś wrodzonym – cechą wrodzoną jest nadmierne przejmowanie się. Dopiero wraz z wiekiem i doświadczeniem dostrzegamy, że nie ma sensu się przejmować nieistotnymi drobiazgami, bo nie mają trwałego wpływu na nasze

 

6. Szczęście wynika z rozwiązywania problemów


“Nikt, kto jest naprawdę szczęśliwy, nie musi stawać przed lustrem i wmawiać sobie, że jest szczęśliwy”. Dopiero, gdy znajdujemy problemy, których posiadanie i rozwiązywanie nas cieszy, pojawia się prawdziwe szczęście.

7. Emocje są przereklamowane

“Emocje są biologicznymi sygnałami, mającymi na celu pchnięcie nas w kierunku korzystnych zmian.” Negatywne emocje są wezwaniem do działania, a emocje pozytywne są nagrodą za podjęcie ODPOWIEDNIEGO działania.

8. Wybierz o co chcesz walczyć

Zamiast wyliczać, czego oczekujemy od życia, czym chcemy się cieszyć (np. Łatwe życie, zdrowie, dobre zarobki itp), zapytaj siebie: Jaki ból chcę odczuwać w życiu? O co jestem gotów walczyć? Myślimy o celu, a nie skupiamy się na procesie, który ma nas do niego zaprowadzić.

9. Nie jesteś wyjątkowy

subtelnie-mowie-fuck-cytat

10. Cebula świadomości

„Samoświadomość jest jak cebula. Ma wiele warstw i obierając ją, w każdej, nawet najmniej odpowiedniej chwili, możemy zacząć płakać.”

I warstwa – zrozumienie własnych emocji
II warstwa – umiejętność zadania sobie pytania: dlaczego odczuwam określone emocje
III warstwa (trudna do osiągnięcia, ale najistotniejsza) – osobiste wartości = potok

11. Gówniane wartości

„Jeśli chcemy zmienić sposób postrzegania własnych problemów, musimy zmienić system wartości i/lub to, według jakich kryteriów mierzymy poziom sukcesu lub porażki.”

Źródło złych problemów – gówniane wartości:
– Przyjemność – nie jest przyczyną szczęścia, a efektem
– Sukces materialny
– Monopol na nieomylność
– Wieczny optymizm – bez względu na okoliczności

 

12. 5 nieintuicyjnych wartości najbardziej przydatnych w życiu

  1. Radykalna postawa odpowiedzialności – przyjmowanie odpowiedzialności za wszystko, co dzieje się w naszym życiu, niezależnie od tego, kto ponosi za to winę.
  2. Pozostawanie w stanie niepewności, przyznawanie się do ignorancji i ciągłe podawanie w wątpliwość własnych przekonań.
  3. Docenianie porażek, dążenie do odkrywania własnych wad i życiowych błędów w celach ich naprawy
  4. Eliminacja wartości, których nie uznajemy za własne, zdolność do odmawiania i przyjmowania odmów, a tym samym jasnego określania, co w życiu akceptujemy, a co nie.
  5. Poczucie śmiertelności = wartość kluczowa! Umożliwia nam nadanie odpowiedniej perspektywy wszystkim innym wartościom

To, co bardzo mi się spodobało w tym poradniku, to storytelling, czyli przedstawianie poszczególnych zagadnień w oparciu o jakąś historyjkę, anegdotkę, czy też osobiste przeżycie autora książki, dzięki czemu łatwiej można było sobie je zobrazować i zapamiętać.

Celowo nie przedstawiłam Wam wszystkich przemyśleń Mansona z tej lektury, żebyście sami mogli wziąć ją do ręki i wyrobić sobie swoją własną opinię na jej temat. A gdy już to zrobicie, koniecznie podzielcie się Waszymi spostrzeżeniami w komentarzu. 🙂

Ściskam,
Gosia

jak znaleźć swoją niszę odkryć niszę pomysł na niszę pomysł na biznes online

Artykuł Subtelnie mówię F*CK pochodzi z serwisu DREAM & CREATE.

]]>
https://dreamandcreate.pl/subtelnie-mowie-fuck/feed/ 0